fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Poczta Polska groziła zwolnieniem chorującym pracownikom

Poczta Polska
Fotorzepa, Michał Walczak
Posłanka Lewicy Marcelina Zawisza alarmuje, że państwowa Poczta Polska w trakcie pandemii groziła chorującym pracownikom zwolnieniem z powodu absencji chorobowych.

Państwowy operator pocztowy zmaga się aktualnie z groźbą sporu zbiorowego i strajku. Poczta chce bowiem zredukować zatrudnienie i poprawić w ten sposób swoją sytuację finansową. Zwolnionych ma zostać ponad 7 tys. osób, co stanowi prawie 11 procent obecnego stanu zatrudnienia, ale tylko 2 tysiące z nich ma odejść w ramach zwolnień grupowych. I najwyraźniej Poczta próbowała znaleźć powody do zwolnień.

Jak poinformowała na swoim facebookowym profilu posłanka Lewicy Marcelina Zawisza, do chorych pracowników Poczta wysyłała pisma, w którym groziła im zwolnieniami z powodu nadmiernych absencji chorobowych. W pismach pracownicy mogli przeczytać: „częsta i liczna absencja chorobowa powoduje: dezorganizację pracy, utrudnia właściwe jej planowanie, zakłóca tok bieżącej i terminowej realizacji zadań oraz zatrudnienie w godzinach nadliczbowych i zwiększenie obowiązków pracownikom obecnym w pracy”. Po tym następowała groźba, że w razie gdyby taki stan rzeczy się utrzymał, to Poczta będzie chciała „podjąć kroki” zmierzające do rozwiązania umowy z chorującym pracownikiem. Cała sytuacja miała miejsce w trakcie pandemii, w czasie której przebywanie na zwolnieniu lekarskim można uznać wręcz za czyn patriotyczny (szczególnie, że zasiłek za czas choroby wynosi 80 proc. wynagrodzenia).

Pracownicy Poczty – listonosze, czy pracownicy placówek - codziennie, jak zauważa posłanka Lewicy, spotykają się z setkami osób. To setki potencjalnych kontaktów z osobą chorą, która może ich zarazić. I setki potencjalnych zarażonych, jeżeli pracownik Poczty przyjdzie chory do pracy.

- W interesie Poczty Polskiej powinna być daleko posunięta ostrożność i wyższe niż zwykle normy bezpieczeństwa. Wysyłanie do pracowników pism, w których grozi się im zwolnieniem z pracy za chorowanie, to jest dowód na kompletny brak zrozumienia powagi sytuacji epidemicznej. A przypominam - mówimy tu o spółce ze 100 proc. udziałem skarbu państwa. Jeżeli tak zachowuje się publiczny pracodawca, jaki to daje przykład wszystkim innym? – stwierdza Marcelina Zawisza.

Posłanka, która nie zawahała się przed nazwaniem postępowania Poczty „kretyńskim”, poinformowała, że podjęła w tej sprawie interwencję w Państwowej Inspekcji Pracy, zarządzie Poczty oraz u ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

W odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” o wywołaną przez posłankę Zawiszę sprawę, Poczta Polska potwierdziła, że faktycznie takie pismo trafiło 5 lutego do pracowników jednej z lokalnych jednostek Poczty. Jednak zdaniem państwowego operatora sprawa przedstawia się inaczej, niż twierdzi posłanka. 

- Pismo z dn. 5 lutego br. było reakcją pracodawcy na zachowanie pracowników korzystających nagminnie z krótkotrwałych zwolnień lekarskich, które skumulowane wyniosły nawet kilkaset dni absencji w roku i w żaden sposób nie można łączyć tego pisma i jego treści z obecną sytuacją pandemii – powiedziała „Rzeczpospolitej” rzeczniczka prasowa Poczty Justyna Siwek.

Wyjaśniła też, że sprawa dotyczy okresu dłuższego niż pandemia, bo lat 2018-2020, w czasie których pracownicy często przebywali na krótkich, niespodziewanych zwolnieniach, a orzecznictwo sądowe daje podstawy do zwolnienia pracowników, którym zdarzają się „nieprzewidziane, powtarzające się nieobecności”. Rzeczniczka podkreśliła przy tym, że pismo nie dotyczyło osób, które były na długotrwałych zwolnieniach z powodu chorób przewlekłych, wypadków przy pracy czy ciąży. Zapewniła też, że Poczta intensywnie działa dla zapewnienia bezpieczeństwa w czasie pandemii.

- Poczta Polska od początku pandemii powołała Zespół ds. monitorowania i przeciwdziałania zagrożeniu koronawirusem, wprowadzono odpowiednie wytyczne mające na celu zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa klientom i pracownikom. Niedopuszczalne jest przystąpienie do pracy przez osobę chorą lub choćby z podejrzeniem choroby. Od początku epidemii na zakup środków ochrony osobistej i dodatkowe zabezpieczenia w placówkach i w sortowniach (osłony szklane lub pleksi, dezynfekcje, maseczki, rękawiczki i płyny do dezynfekcji) Spółka przeznaczyła kilkadziesiąt milionów złotych.

Ponadto Poczta, jako największy pracodawca w kraju, mając na uwadze bezpieczeństwo pracowników i klientów, zachęca do zaszczepienia się przeciw COVID-19. Pocztowcy mogą odbyć szczepienia w czasie pracy lub otrzymać dzień wolny na ten cel – powiedziała „Rzeczpospolitej” rzeczniczka.

Zwolnienia chorobowe są potencjalnym ogniskiem zapalnym nie tylko w stosunkach Poczty z pracownikami. Od braku absencji chorobowych premie „za obecność” uzależniały lub uzależniają też sieci zajmujące się handlem detalicznym, a także wiele innych firm. Problemem, z punktu widzenia epidemicznego, może być też fakt, że zwolnienie chorobowe wiąże się z niższą wypłatą – zasiłek wynosi 80 procent wynagrodzenia. Dla wielu pracowników taka wyrwa w domowym budżecie jest nieakceptowalna ekonomicznie i przychodzą do pracy pomimo choroby.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA