fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Rosja: możliwy wybuch „ekologicznego Czarnobyla”

stock.adobe.com
Na Syberii niszczeją upadłe ogromne zakłady chemiczne. W ich rozpadającym się wnętrzu znajdują się rdzewiejące beczki i cysterny z toksycznymi odpadami i rtęcią. Władze ogłosiły stan sytuacji nadzwyczajnej.

Rosyjska inspekcja środowiskowa (Rospirodnadzor) ostrzegła o zagrożeniu wybuchu „ekologicznego Czarnobyla” w obwodzie irkuckim na Syberii. Chodzi o niszczejące wielkie zakłady chemiczne w Usole Syberyjskim. To liczące 78 tysięcy mieszkańców miasto odległe jest od stolicy - Irkucka, zaledwie o 70 km.

Miasto jest jednym z najstarszych na Syberii. Powstało w XVII w. na brzegu Angary, jedynej rzeki wypływającej z Bajkału. Słynęło z wydobycia soli. Komuniści zbudowali tam w 1936 r. wielkie zakłady chemiczne. W strasznych warunkach pracowali (i umierali) tam m.in. więźniowe Gułagu (obok fabryki powstał obóz), produkując wszelkiego rodzaju trujące związki, m.in. chloronaftalen, kwas solny, chlorek etylu czy perhydrol.

Po II wojnie w latach 50., z braku własnych robotników i więźniów, w kombinacie pracowali robotnicy z pobliskich Chin. Dziś w Usole jest… uzdrowisko, korzystające z miejscowych wód mineralnych. W tym samym Usole rozpadają się niezabezpieczone odpady upadłego kombinatu chemicznego, pisze gazeta RBK.

W 2017 r. zakłady zostały uznane za bankruta. Produkcja stanęła rok wcześniej. Zajmujące 14 ha obiekty pozostawione zostały samym sobie. Nikt nie wywiózł i nie zabezpieczył na składowiskach setek ton odpadów chemicznych.

W listopadzie 2018 r. w mieście sytuacja stała się tak zła, że władze wprowadziły stan sytuacji nadzwyczajnej z powodu zagrożenia ekologicznego. Tereny zakładu zostały uznane za zanieczyszczone truciznami. A samo miasto wpisane na listę najbardziej zagrożonych tzw. mono miast (w Rosji sowieckiej w wielu miastach ludzie pracowali w jednym wielkich molochu przemysłowym - red.).

W lipcu 2019 r. w Rosprirodonadzor ogłoszono, że jeżeli nie zostanie wykonana rekultywacja terenu zakładów, to miastu grozi „ekologiczny Czarnobyl”. Inspektorzy zdają sobie sprawę, że toksyczne opady mogą dostać się do Angary. A to już krok do skażenia wyjątkowej przyrody okolic Bajkału.

Co jest jeszcze bardziej zatrważające, to fakt, że nawet inspektorzy środowiska nie wiedzą, co dokładnie zawierają rdzewiejące beczki i cysterny. Mówi się o produktach naftowych i rtęci, ale czy tylko? W 2018 r. rozhermetyzowała się jedna z cystern. To co się z niej wydostało, nie miało swojej nazwy, ani odpowiednika wśród znanych substancji.

Na początku lipca region nawiedziła powódź. Teraz wokół Usolu płonie tajga. Pożary mogą dojść do opuszczonych zakładów.

Według inspekcji środowiska na likwidację zagrożenia w Usole Syberyjskim potrzeba, co najmniej 2 miliardy rubli, czyli 120,8 mln zł.

Ale Kreml się nie śpieszy pomimo apeli inspekcji i władz regionu. Usol dzieli od Moskwy 5100 km.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA