fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes i prawa człowieka

Ludzki problem w łańcuchu dostaw

Fotorzepa/Robert Gardziński
Współczesne niewolnictwo to element łamania praw człowieka

Kupując kolejną rzecz, zwykle nie zastanawiamy się nad tym, czy jej wyprodukowanie mogło mieć związek z łamaniem przez kogoś praw innych osób. Co więcej, mimo iż trudno byłoby posądzić klientów o świadome wspieranie łamania praw człowieka, jednak rzeczywistość gospodarcza w XXI wieku i podejście do społecznych aspektów zarządzania łańcuchami dostaw nadal pozostawiają wiele do życzenia.

Dane dotyczące współczesnego niewolnictwa pokazują, że w 2016 roku aż 24,9 miliona osób doświadczyło łamania praw człowieka związanych z pracą przymusową. Ten sam raport pokazuje, że skala nadużyć częściej dotyczy kobiet (71 proc. wszystkich przypadków) niż mężczyzn. Jedna na cztery osoby dotknięte problemem to dziecko. W odniesieniu do aktywności ekonomicznej największej skali nadużyć dopuszcza się w pracach w gospodarstwie domowym, w produkcji i budownictwie. To między innymi z powodu palącego problemu współczesnego niewolnictwa Wielka Brytania zdecydowała się na wprowadzenie specjalnego aktu prawnego w tym zakresie (Modern Slavery Act). Podobną potrzebę dostrzega rząd australijski. Pod pojęciem współczesnego niewolnictwa kryje się nie tylko handel ludźmi, ale także wynagrodzenie niewspółmierne do wykonywanej pracy, nadużycia związane z czasem pracy, w tym konieczność pracy poza godzinami w celu zapewnienia środków do przeżycia, a nawet mobbing. Problem współczesnego niewolnictwa jest jednak tylko elementem szerszego zjawiska związanego z łamaniem praw człowieka w łańcuchach dostaw.

Od produktu do praw

W ostatnich latach coraz większego znaczenia nabiera koncepcja społecznej odpowiedzialności. Przedsiębiorstwa, które zdecydowały się na podjęcie próby uporządkowania relacji z otoczeniem zewnętrznym, mają za zadanie określić wpływ, jaki ich działalność wywiera na środowisko i społeczeństwo, i podejść w sposób aktywny do minimalizowania negatywnych efektów swojej działalności. Mimo licznych sukcesów firm, które podejmują realny wysiłek na rzecz poprawy warunków pracy czy zwiększenia poziomu ochrony środowiska, kwestią rodzącą duży problem są granice odpowiedzialności. Czy przedsiębiorstwo zlecające produkcję do krajów rozwijających się jest odpowiedzialne za warunki pracy panujące w fabrykach swojego dostawcy? Co z sytuacją, w której nasz wyrób jest tak złożony, że do jego wyprodukowania zaangażowanych jest wielu dostawców i jeszcze większa liczba podwykonawców i nie do końca wiemy, kto i w jakich warunkach produkuje niezbędne nam elementy? Czy przekazanie procesu produkcji firmie zewnętrznej pozbawia nas odpowiedzialności za jakość relacji w miejscu pracy?

Odpowiedzialność społeczna powinna kończyć się tam, gdzie firma, mimo świadomości pewnych zagrożeń, nie ma już żadnego wpływu na dziejące się procesy. W innym przypadku przedsiębiorstwa powinny wziąć odpowiedzialność za działania realizowane w łańcuchach dostaw, w tym przede wszystkim skupić się na tych elementach relacji, w których ryzyko łamania praw człowieka jest duże. Wystarczy przejrzeć internet, żeby się dowiedzieć, że problem występuje, a jego natężenie może niepokoić. Nawet największe korporacje przyznają, że w ich łańcuchach dostaw może dochodzić do przypadków łamania praw człowieka i nie bez przyczyny wdrażają polityki, kodeksy postępowania, prowadzą audyty u dostawców mające na celu monitorowanie i minimalizowanie ryzyka zdarzeń niepożądanych. Mimo to co jakiś czas w mediach znaleźć można doniesienia o nieetycznych i naruszających prawo działaniach wobec pracowników, do jakich dochodzi w fabrykach na całym świecie. W podobnym tonie wypowiadają się organizacje pozarządowe, dokumentując swoje doniesienia rzetelnymi faktami o konkretnych przypadkach, w których prawa człowieka były świadomie łamane.

Istotą podejścia do problemu łamania praw człowieka jest gotowość do poznania realnego ryzyka, jakie dotyczy łańcucha dostaw, i podjęcia zdecydowanych kroków prewencyjno-naprawczych, co obejmuje zarówno pracę podejmowaną przez same przedsiębiorstwa, jak i konsumentów, którzy w Polsce wydają się dość rozdarci między deklaracjami o byciu odpowiedzialnymi a pokusą kupowania kolejnych rzeczy. Niedawno opublikowane wyniki badań przeprowadzone w ramach projektu Nienieodpowiedzialni.pl dom badawczy Maison & Partners na ogólnopolskiej próbie respondentów pokazują, że 40 proc. badanych nie zrezygnowałoby z zakupów mimo informacji, że przy ich produkcji pracowały dzieci w ciężkich warunkach. Wyniki są dość zatrważające, sugerują bowiem, że sama wiedza o tym, co się dzieje w łańcuchu dostaw, nie powstrzymuje od zakupu.

Rozwiązania kompleksowe

Procesy globalizacji spowodowały, że obecnie duża część łańcuchów dostaw ma charakter międzynarodowy. Z tego względu już w 2011 do Wytycznych OECD dla przedsiębiorstw wielonarodowych – dokumentu wskazującego na kluczowe aspekty zarządzania firmami funkcjonującymi w wielu krajach, w tym krajach rozwijających się – wpisano zasady dotyczące odpowiedzialnego prowadzenia biznesu w całym łańcuchu dostaw oraz te dotyczące praw człowieka.

Nie można jednoznacznie stwierdzić, w jakim punkcie są obecnie polskie firmy, jeśli chodzi o zarządzanie kwestiami społecznymi w łańcuchu dostaw. Ze względu na wrażliwość badanej kwestii trudno o dostęp do kompleksowych opracowań, a pojedyncze przypadki nie muszą być odzwierciedleniem tego, co dzieje się w całej branży.

Chcąc w sposób świadomy podchodzić do zarządzania kwestiami praw człowieka w łańcuchu dostaw, przedsiębiorcy powinni zwrócić szczególną uwagę na takie elementy jak:

- jasne kryteria wyboru dostawców uwzględniające prawa człowieka, w tym ustalenia dodatkowych mechanizmów oceny w przypadku wyboru dostawców z krajów o podwyższonym ryzyku nadużyć,

- ocenę warunków pracy przed podjęciem współpracy z dostawcami z krajów o wyższym ryzyku społecznym,

- ustalanie warunków oraz skali współpracy adekwatnych do potencjału i faktycznych możliwości dostawców,

- znajomość łańcucha dostaw oraz cyklu życia produktu od wydobycia surowców,

- budowanie długotrwałych relacji i oferowanie wsparcia szkoleniowego i organizacyjnego dla dostawców,

- wprowadzenie mechanizmów monitorujących bieżącą pracę w fabrykach dostawców,

- wdrożenie mechanizmów naprawczych w sytuacji pojawienia się konkretnej sytuacji problemowej,

- opracowanie kompleksowego systemu komunikacji z dostawcami, w tym systemu umożliwiającego zgłaszanie przypadków naruszeń praw pracowniczych.

Znajomość łańcucha dostaw nie wyeliminuje ryzyka, ale spowoduje, że realizowane w nim procesy będą bardziej przewidywalne, a pojawiające się wyzwania szybciej identyfikowane i zarządzane.

Nic nie zastąpi także wrażliwości konsumentów, którzy swoimi pieniędzmi wyrażają akceptację i poparcie dla firm dbających o prawa człowieka.

- dr Agata Rudnicka, doktor na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA