fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Fiodor Łukjanow: Rosja nie wyśle wojsk, by ratować reżim w Mińsku

AFP
W Moskwie nie ma jednej strategii wobec sytuacji na Białorusi – mówi Fiodor Łukjanow, szef wpływowej rosyjskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej.

Czy Rosja ma jakąś jedną strategię wobec tego, co się dzieje na Białorusi?

Nie ma jednej strategii. Tym razem sytuacja powyborcza na Białorusi jest inna, to już nie jest walka pomiędzy Rosją a Zachodem o wpływy na Białorusi. To wewnętrzna walka, gracze zewnętrzni jedynie się przyglądają. Rosja przygląda się bardziej niż Unia Europejska, ponieważ w tej kampanii Łukaszenko postawił na antyrosyjskie hasła. Myślał, że to mu się bardziej opłaci. Dzisiaj Rosja nie będzie ingerować w wybory na Białorusi. Wielu Rosjan zdziwiła brutalność policji podczas tłumienia protestów na Białorusi. Oczywiste jest to, że teraz sytuacja nie jest tak pewna, jak chciałby Łukaszenko. Będzie musiał sięgać po represje, a to już nie świadczy o stabilności. Rosja będzie czekała i obserwowała.

A jeśli Łukaszenko nie będzie w stanie opanować tych protestów i zwróci się o pomoc do Rosji? Przecież jest sojusznikiem militarnym i członkiem Państwa Związkowego. Rosja pomoże?

Nie sądzę, że obecnie jest zagrożenie dla jego reżimu. Ale gdyby jednak się pojawiło, ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym) nie ingeruje w wewnętrzne sprawy innych państw członkowskich, tak jak nie reagowała w Kirgizji. Myślę, że Rosja nie będzie ratowała reżimu Łukaszenki przy pomocy wojska.

Ale prezydent Rosji Władimir Putin znalazł się w nielicznym gronie przywódców państw, którzy pogratulowali Łukaszence zwycięstwa. Mógł nie pogratulować?

Ale po co mu to? Wystarczy, że w tym gronie znalazły się Chiny. Wygrana Łukaszenki nie zostanie uznana przez państwa Zachodu, nigdy nie uznawali jego wyborów. Ale to nie ma większego znaczenia. Dzisiaj w Mińsku trwa bardzo brutalna walka wewnętrzna. Każde społeczeństwo miałoby dosyć lidera, który rządzi od 26 lat, nawet najbardziej wybitnego lidera. Protestują i są pacyfikowani, a to jeszcze bardziej stymuluje niezadowolenie. Więc czynniki zewnętrzne odgrywają tam skrajnie niewielką rolę, przynajmniej na razie. Ciekawe, co będzie dalej i jak Łukaszenko zamierza budować relacje z Moskwą po tym, co się działo w ostatnich tygodniach. Mówiąc delikatnie, nie zyskał w oczach Moskwy w trakcie tegorocznej kampanii wyborczej.

Sądząc po publikacjach rosyjskich polityków, w Moskwie też jest podział na przeciwników i zwolenników Łukaszenki.

Są różne siły, wielu jego dotychczasowych zwolenników teraz uważa go za zdrajcę i drania. Ale ogólnie jest traktowany jako polityk, który tak czy inaczej nie ma dużego pola do manewru i jest skazany na rozmowy z Rosją. Gdyby nagle doszło do zmiany władzy w Mińsku, nie wiadomo, jak się zachowa jego następca. Jest złem, ale do przyjęcia. Trudno powiedzieć, czy to się utrzyma. Rosja na razie będzie się przyglądała.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA