fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Łukaszenko skazany na łaskę Rosji

Aleksander Łukaszenko (z lewej) jest najczęstszym gościem Władimira Putina w tym roku
AFP
Aleksander Łukaszenko dobił wolne media, zapełnił więzienia przeciwnikami i pojechał do Władimira Putina, aby rozmawiać o „głębszej integracji" państw.

Aleksander Łukaszenko zaskoczył swoją obecnością w Petersburgu nawet dziennikarzy rosyjskich mediów rządowych. Udał się tam we wtorek nad ranem z niezapowiadaną wcześniej wizytą, by po raz kolejny spotkać się osobiście z Władimirem Putinem.

Zamknęli się na kilka godzin za drzwiami Pałacu Konstantynowskiego. Z tradycyjnie skąpych oświadczeń dla mediów nie można wywnioskować, po co tak naprawdę białoruski dyktator przyjechał do Rosji. Poskarżył się Putinowi na Zachód, który, jak twierdzi, prowadzi „terror" wobec jego zwolenników i współpracowników. Zasugerował nawet, że bez wsparcia Rosji nie utrzymałby władzy w kraju.

Postępy „integracji"

Z kolei gospodarz Kremla przekonywał, że w obliczu wprowadzonych przez Zachód sankcji białoruska gospodarka trzyma się dobrze i że Mińsk sprawnie wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań wobec Moskwy. Zasugerował jednak, że kluczowym tematem dwustronnych relacji jest wciąż „budowa Państwa Związkowego", jak zawsze nie zdradzając szczegółów.

Tuż przed wizytą Łukaszenki w Rosji szef białoruskiej dyplomacji udzielił obszernego wywiadu rosyjskiej stacji RT. Odwoływał się do podpisanego jeszcze w 1999 r. porozumienia o utworzeniu Państwa Związkowego Białorusi i Rosji. – My po prostu powinniśmy wykonać postulaty tego porozumienia – mówił. Nie sprecyzował, o jakie konkretnie postulaty chodziło, gdyż w porozumieniu jest mowa nie tylko o wspólnej walucie, ale też o wspólnych organach władzy, a nawet symbolach państwowych.

Dobrze poinformowany rozmówca „Rzeczpospolitej" w Moskwie twierdzi, że tzw. mapy drogowe dotyczące różnych dziedzin integracji państw już uzgodniono na poziomie międzyrządowym, ale rozmowy utknęły przy „najważniejszych" kwestiach, które rozstrzygnąć mogą „wyłącznie Putin i Łukaszenko" podczas osobistej rozmowy. Nasz rozmówca, nawet zastrzegając anonimowość, nie chce zdradzić, czego dokładnie będą dotyczyły te „najważniejsze" kwestie „głębokiej integracji" obu państw. To już czwarte osobiste spotkanie obu przywódców w tym roku, a przecież niemal co tydzień rozmawiają ze sobą przez telefon.

– Chodzi o utworzenie ponadpaństwowych organów władzy, wspólnych instytucji zarządzania krajami. Dla Rosji kluczowa jest polityczna i wojskowa, a nie ekonomiczna, integracja z Białorusią. A to oznacza, że będzie wspólna wewnętrzna i zagraniczna polityka Państwa Związkowego. Łukaszenko w takim przypadku stanie się technicznym prezydentem Białorusi sterowanym przez Moskwę. De facto to będzie oznaczało odrodzenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej – mówi „Rzeczpospolitej" Paweł Usow, znany białoruski politolog. – W sytuacji, w której znalazł się obecnie Aleksander Łukaszenko, bez wsparcia Rosji jego polityczny i gospodarczy system legnie w gruzach – dodaje. Jak twierdzi, w obliczu wprowadzonych niedawno przez UE i USA sankcji gospodarczych Mińsk pragnie otrzymać kolejny zastrzyk gotówki od Rosji.

Uciszyć wolne media

Tymczasem na Białorusi fala represji uderzyła we wszystkie niezależne media, nawet te mniej znane i oddalone od stolicy o kilkaset kilometrów. Po pacyfikacji ostatniego niezależnego portalu informacyjnego Nasza Niwa (jedynego białoruskojęzycznego) i aresztowaniu czołowych redaktorów służby wkroczyły do siedzib kilku regionalnych gazet i portali, m.in. w Grodnie i Mohylewie.

Niezależne Stowarzyszenie Dziennikarzy Białoruskich (BAŻ) alarmuje, że za kratami siedzi już prawie 30 ich kolegów. – To najgorsze represje, których doświadczyła Białoruś w swojej najnowszej historii. W ostatnich dniach naliczyliśmy 38 rewizji, represje dotyczą dziennikarzy na terenie całego kraju – mówi „Rzeczpospolitej" Barys Harecki, wiceszef BAŻ. Osobiście także doświadczył represji, a jego organizacja od kilku miesięcy jest na celowniku służb. – Czy się boję? Tu wszyscy dziennikarze się boją. Wiemy, że władze się nie zatrzymają. Mogą po nas przyjść w każdym momencie, gdy np. rano pijemy kawę czy bawimy się z dziećmi na dworze – relacjonuje. Obecnie na Białorusi jest już niemal 550 więźniów politycznych. Wśród nich liderzy mniejszości polskiej Andżelika Borys i Andrzej Poczobut.

Łukaszenko Putinowi przedstawił to zupełnie inaczej, mówił, że to on i jego współpracownicy są „ofiarami ataków". – Próbują nas cisnąć, zastraszać. Ale myślę, że to kwestia czasu, wszystkich znajdziemy i pociągniemy do odpowiedzialności, i to bardzo poważnej – mówił w Petersburgu. – Bardzo aktywnie pracujemy teraz nad tymi wszystkimi NGO, organizacjami niekomercyjnymi i tzw. mediami zachodnimi – raportował przy milczącej aprobacie Władimira Putina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA