Prezydent Joe Biden podpisze rozporządzenie skierowane przeciwko prezydentowi Łukaszence w związku z trwającym "atakiem na demokratyczne aspiracje i prawa człowieka".
Sankcje, które mają zostać nałożone przez Departament Skarbu USA, przypadają w rocznicę wyborów, które amerykański urzędnik określił jako "sfałszowane".
W ocenie przedstawicieli Białego Domu władze Białorusi w ostatnim roku tylko wzmacniali swoje represje. Przykładem ma być sytuacja lekkoatletki Krysciny Cimanouskiej.
- Dzisiejszymi działaniami prezydent Biden dotrzymuje swojego zobowiązania do pociągnięcia białoruskiego reżimu do odpowiedzialności za popełnione przestępstwa - powiedział urzędnik.
Najnowsze sankcje są wymierzone w kluczowe instytucje i otoczenie Łukaszenki, w tym Białoruski Narodowy Komitet Olimpijski, liderów biznesu i firmy, takie jak prywatny białoruski bank.
Sankcje Wielkiej Brytanii
W poniedziałek nowe sankcje na Białoruś nałożyła również wielka Brytania. Restrykcje obejmą m.in. produkty naftowe.
Do tej pory zachodnie sankcje w niewielkim stopniu przekonały prezydenta Łukaszenkę, który rządzi krajem od 1994 roku, do zmiany kursu w rozprawianiu się ze swoimi przeciwnikami politycznymi.
- Te sankcje pokazują, że Wielka Brytania nie zaakceptuje działań Łukaszenki od czasu sfałszowanych wyborów - powiedział minister spraw zagranicznych Dominic Raab.
Zapytany o sankcje, Łukaszenko odpowiedział, że Wielka Brytania powinna się nimi udławić. - Jesteście pieskami Stanów Zjednoczonych - skomentował.