fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Więcej umów może zostać odfrankowionych

Fotorzepa, Łukasz Solski
Sąd Najwyższy kolejny raz skłonił się ku przewalutowaniu na złote i zachowaniu stawki LIBOR. Teraz po raz pierwszy w przypadku kredytu denominowanego.

Sprawa dotyczy wyroku z końca października, gdy Sąd Najwyższy skierował ją do ponownego rozpatrzenia. Najważniejsze jest jednak uzasadnienie, pierwsze po wydanym 3 października wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE i pierwsze dotyczące kredytu denominowanego.

Zrównanie obu rodzajów

SN jako powód skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia podał konieczność uwzględnienia dotychczasowego orzecznictwa, w tym orzeczenia TSUE. Stwierdził, że przy ponownym rozpoznaniu sąd drugiej instancji ma wziąć pod uwagę możliwość utrzymania w mocy zawartej umowy kredytu z wyeliminowaniem z niej klauzul waloryzacyjnych jako niedozwolonych postanowień. Może to wiązać się z uznaniem kredytu otrzymanego w złotym, a nie we franku, z jednoczesnym oprocentowaniem określonym w umowie, czyli stopą LIBOR (korzystną dla klienta, bo obecnie jest ujemna). To sugeruje, że SN dopuszcza możliwość konwersji kredytu walutowego na złote z zachowaniem LIBOR-u wbrew orzeczeniu TSUE z października, które zawierało stanowisko, że taka konstrukcja w polskim prawie może być niemożliwa.

– To orzeczenie wzmacnia stanowisko kredytobiorców, ale sprawia kłopot pełnomocnikom w kontekście formułowania stanowiska procesowego. Utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba budować dwie alternatywne argumentacje – mówi Damian Nartowski, radca prawny z WN Legal. Jedna z nich dotyczy nieważności umowy, a druga wyeliminowania elementu walutowego i przewalutowania kredytu na złote ze stawką LIBOR.

Zdaniem Wojciecha Bochenka, radcy prawnego z kancelarii Bochenek i Wspólnicy, wyrok jest ważny w kilku aspektach. – SN odniósł się do orzeczenia TSUE w sprawie p. Dziubaków i wprost wskazał, że w jego ocenie mamy do czynienia z kredytem złotowym z klauzulą waloryzacyjną, która została uznana za nieuczciwy zapis. SN uznał, że umowa taka może dalej obowiązywać w złotych ze stawką LIBOR, co dla umów denominowanych będzie stanowić swojego rodzaju novum – mówi Bochenek, podkreślając, że wyrok ten podtrzymuje dotychczasową linię orzecznictwa, jaką kształtuje SN w zakresie skutków uznania postanowień za nieuczciwe, bo już wcześniej SN orzekał o odfrankowieniu umów i pozostawieniu stawki LIBOR.

Kacper Sampławski, radca prawny z Kancelarii KS Legal, uważa, że orzeczenie SN może pozwolić zrównać sytuację prawną i procesową kredytobiorców mających kredyty indeksowane i denominowane (te pierwsze łatwiej odfrankowić, w przypadku drugich do tej pory dominował pogląd, że w razie wygranej klienta będą co najwyżej unieważniane).

– Oba rodzaje kredytów stanowią od strony prawnej kredyty w złotych, od strony ekonomicznej są takimi samymi produktami powodującymi te same niekorzystne skutki dla kredytobiorców poprzez obciążenie ich nieograniczonym ryzykiem walutowym w zamian za niższe oprocentowanie – uważa Sampławski.

Wciąż rozbieżności

Wciąż jest sporo niepewności. – Wiemy, że klauzule są wadliwe i nie można ich utrzymywać. Teraz kolejny krok to ukształtowanie orzecznictwa w zakresie skutku tych wad i konsekwencji dla kredytobiorców – zaznacza Nartowski.

Problem w tym, że SN wydał wyrok tylko w trzyosobowym składzie, więc wyrok nie jest wiążący dla sądów powszechnych. Może być wskazówką. – Mając na uwadze doświadczenia z orzeczeniami SN w sprawach frankowych, które nie przyjmowały się w sądach powszechnych, trudno przewidzieć, jak one będą orzekać. To co się aktualnie dzieje, zasługuje jednak na dezaprobatę z uwagi na różnorodność zapadających orzeczeń w tych samych stanach faktycznych, dotyczących tych samych wzorców – dodaje ekspert WN Legal.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA