Prawdopodobnie tylko PKO BP złożył ofertę na Raiffeisen Polbank. Oferty były przyjmowane do wtorku. – Bank ten był zdecydowanie najbardziej aktywny i zadawał najwięcej pytań w ramach badania due diligence – mówi „Rzeczpospolitej" osoba będąca blisko transakcji.
Ostatnie dni
Czasu na rozstrzygnięcia jest niewiele, bo Komisja Nadzoru Finansowego wymaga, by umowa regulująca podział banku (mają z niego zostać wyłączone hipoteki frankowe) i warunki transakcji została podpisana z kupującym do końca września. A kupującym ma być giełdowy bank krajowy.
PKO BP nie komentuje informacji w tej sprawie. Ale od niedawna ten największy bank w Polsce, który wcześniej stawiał na rozwój organiczny, zmienił swoje podejście i zapowiedział, że może rosnąć także przez przejęcia. Od przejęć uzależnia nawet dywidendę. Prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło wspominał, że jego bank, słabszy w segmencie korporacyjnym niż detalicznym, mógłby być zainteresowany bankowością średnich i większych firm. W przypadku tzw. detalu nie najlepszą pozycję ma w segmencie private banking. A właśnie w tych obszarach mocny jest Raiffeisen Polbank.
– Raiffeisen po wyłączeniu kredytów hipotecznych będzie bankiem bardziej korporacyjnym niż detalicznym. Wzmocniłby nogę korporacyjną PKO BP – mówi Michał Konarski, analityk DM mBanku. Poza tym sieci obu banków w dużym stopniu się pokrywają, co daje pole do oszczędności. – PKO BP będzie mógł też zastąpić drogie finansowanie rynkowe Raiffeisena tańszym, bo potrafi zebrać więcej depozytów po niższym koszcie, co pozytywnie wpłynie na marżę odsetkową. To samo widzieliśmy po przejęciu mniejszego Kredyt Banku przez większy BZ WBK – dodaje Konarski.
Z jego szacunków wynika, że gdyby Raiffeisen Bank International miał sprzedać polski bank bez kredytów frankowych i po wartości księgowej, to cena wyniosłaby 4,6–5 mld zł. Nasze źródło jednak wskazuje, że oferta PKO BP raczej „nie była wysoka". Pytanie, jak na taką słabszą ofertę zareaguje RBI, które wyraźnie poprawiło współczynniki kapitałowe; zarząd zastrzega, że nie musi sprzedawać polskiego banku za wszelką cenę (choć strategiczna decyzja o wyjściu z Polski już zapadła). Być może zażąda nawet niewielkiej premii ponad wartość księgową, bo rentowność biznesu bez hipotek frankowych będzie znacznie wyższa. Cena będzie miała duże znaczenie dla RBI, bo wprawdzie zmniejszy swoje aktywa ważone ryzykiem (dzięki pozbyciu się podstawowej części banku, czyli np. kredytów konsumenckich i korporacyjnych), ale za to nadal będzie miał na barkach podmiot z portfelem frankowym (wartym 12,5 mld zł), który prawdopodobnie będzie trwale nierentowny. Marże w latach 2007–2008, gdy Polbank uplasował większość tych kredytów, sięgały średnio 1,5 proc., obecnie natomiast koszt finansowania portfela hipotecznego banków uniwersalnych przekracza nawet 1,7 proc. (a do tego dochodzą koszty operacyjne i ryzyka).