fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Prezydencka szansa dla frankowiczów

Bloomberg
Po ponad dwóch latach prób pojawia się ustawa, która może przyśpieszyć przewalutowanie.

W środę wpłynął do Sejmu nowy prezydencki projekt dotyczący wsparcia dla osób z mieszkaniowymi kredytami walutowymi, który ma skłonić banki do ich konwersji na złotowe. Zastąpi dwa inne proponowane projekty ustaw dotyczące przewalutowania (zbyt kosztowne, aby mogły być wprowadzone) oraz prawdopodobnie projekt ustawy spreadowej (zakładający zwrot nienależnie pobranych opłat kursowych).

Nowy fundusz

Ustawa ma wejść w życie od stycznia. Projekt zmienia ustawę o Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, przyjętą jesienią 2015 r., która powołała tę instytucję zasiloną 600 mln zł składek z banków. FWK nie cieszył się jednak popularnością (wsparł ok. 600 osób łączną kwotą ponad 13 mln zł).

Proponowane rozwiązanie to odpowiedź na styczniowe rekomendacje Komitetu Stabilności Finansowej, który zalecił wprowadzenie mechanizmów skłaniających banki do konwersji hipotek walutowych. Część z nich – jak podwyższone wagi ryzyka dla tych kredytów – już są wprowadzane. Teraz zupełnie nowym instrumentem, który wprowadzi modyfikacja ustawy, będzie Fundusz Restrukturyzacyjny.

Utworzony zostanie ze składek banków, uzależnionych od wielkości ich portfeli hipotek walutowych. Wpłaty na fundusz będą dokonywane kwartalnie, a stawka to maksymalnie 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów. Oznacza to, że w skali sektora wartość składek nie przekroczy 3,2 mld zł rocznie. To jednak stawka maksymalna, nie wiadomo jeszcze jaka będzie ostateczna. Nie określono też, jak długo trwałoby wnoszenie składek, więc potrwa to do odwołania w zależności od sytuacji sektora finansowego.

Banki, które zdecydują się „odwalutowywać" kredyty, odzyskają zwrot różnic bilansowych między wartością przed przewalutowaniem i po przewalutowaniu kredytów z Funduszu Restrukturyzacyjnego.

Oznacza to potencjalnie 3,2 mld zł kosztów dla sektora, czyli jedną piątą przewidywanego zysku netto w 2018 r. W efekcie notowania banków frankowych spadały w środę na GPW 3–4 proc. (Millennium, mBank, PKO BP).

Skuteczny pomysł?

To nie pierwszy pomysł mający nakłonić banki do przewalutowań, ale problemem było to, że oczekiwania klientów co do redukcji długu były dla banków nieakceptowalne. Przynajmniej do tej pory. Redukcja długu jest konieczna, jeśli miesięczna rata ma po konwersji na złote pozostać na niezmienionym poziomie (bo stopy procentowe w Polsce są wyższe), a okres spłaty ma się nie zmienić.

– Zaproponowany mechanizm jest sprytny i może być skuteczny w nakłonieniu banków do konwersji hipotek. Banki powinny być teraz bardziej skłonne do tego, aby oferować korzystne dla klientów warunki przewalutowania – uważa Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.

Dodaje, że banki najpierw poniosą koszt składki na Fundusz Restrukturyzacji i aby odzyskać część tych pieniędzy, dokonają przewalutowania, bo jeśli tego nie zrobią, to z ich pieniędzy skorzysta inny bank. – Konwersja, z założenia skierowana najpierw do osób będących w najtrudniejszej sytuacji finansowej, może wpłynąć na zmniejszenie kosztów ryzyka w przyszłości, bo istnieje prawdopodobieństwo, że właśnie ci kredytobiorcy nie regulowaliby w terminie zobowiązań. Inny argument za przewalutowaniem to fakt, że po takiej operacji maleje portfel hipotek walutowych, więc zmniejsza się też wartość płaconej kwartalnie składki na fundusz (abstrahując od wysokości stawki) – dodaje.

Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku, uważa, że o zawarcie porozumienia wciąż może być trudno, bo oczekiwania klientów są wysokie. Po spadku od początku roku o 10 proc. kurs franka to 3,69 zł i nadal może spadać. Natomiast średni kurs, po którym zaciągano te kredyty w latach 2005–2012, to ok. 2,4 zł. Poza tym ryzykiem dla klientów po konwersji na złote jest oczekiwany wzrost stóp procentowych w Polsce.

Czy i komu potrzebna jest pomoc

Od czasu pierwszych pomysłów na konwersję hipotek walutowych na złotowe było pytanie, czy i komu pomoc taka jest potrzebna. Ostatnio proponowane regulacje zmierzają w kierunku oferty tylko dla najbardziej potrzebujących, którzy ponoszą najwyższe koszty obsługi kredytu w relacji do dochodów i istnieje ryzyko, że w pewnym momencie nie udźwigną tych kosztów (jako kryterium wskazuje się też wskaźnik długu do wartości nieruchomości). Zdaniem ekonomistów kredyty walutowe nie stanowią ryzyka systemowego. Ok. 508 tys. hipotek frankowych spłaca obecnie 882 tys. Polaków. Tylko 1,3 proc. tych kredytów jest opóźnionych w spłacie powyżej 90 dni (1,4 proc. to wskaźnik dla wszystkich hipotek).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA