fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archiwum Kiszczaka

Udostępnią akta z domu Kiszczaka

PAP, Jacek Turczyk
IPN pokaże w poniedziałek teczki TW „Bolka". Ich zawartość poznają dziennikarze i naukowcy.

Archiwalia zostały znalezione w poprzednim tygodniu w domu gen. Czesława Kiszczaka. Stało się tak, gdy wdowa po zmarłym Maria Kiszczak próbowała negocjować z IPN ich sprzedaż za 90 tys. zł.

Jak podał IPN, wśród zarekwirowanych przez prokuratora dokumentów (mieściły się one w sześciu workach) znalazły się m.in. teczka personalna i teczka pracy TW „Bolka" oraz odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy podpisane: Lech Wałęsa „Bolek".

Zdaniem dr. Łukasza Kamińskiego, prezesa IPN, teczki są autentyczne; tak wynika przynajmniej z opinii archiwisty. Jednak bardziej dokładne ekspertyzy, w tym grafologiczne, zostaną dopiero przeprowadzone.

W sobotę dokumenty przekazano z pionu śledczego IPN (prowadzi śledztwo w sprawie ukrywania dokumentów bezpieki) do archiwum Instytutu. Zostały już opracowane technicznie przez archiwistów: zeskanowali je i m.in. podkleili rozdarcia.

Teczka personalna TW „Bolka" zawiera 183 strony, a teczka pracy 576 stron (ale ponumerowano też niezapisane strony i okładki). – Zabezpieczone akta są w dobrym stanie. Niemniej w najbliższych dniach planowane jest wykonanie dokładnej ekspertyzy konserwatorskiej, która może wskazać ewentualne zalecenia w zakresie profilaktyki przechowywania i zabezpieczenia dokumentów. Niepokojący jest ich silny zapach, będący prawdopodobnie wynikiem zakwaszenia papieru – tłumaczy dr Rafał Leśkiewicz z Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN.

Instytut nie informuje na razie, co zawierają kolejne pakiety zarekwirowane w domu Kiszczaka. W piątek trwały oględziny drugiego z nich. Informacja na temat jego zawartości najpewniej zostanie podana w poniedziałek. Jednak Maria Kiszczak w rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, że nie ma wśród nich innych teczek SB. Utrzymuje, że w czasie rewizji policjanci wynieśli z domu m.in. zdjęcia wykonane w Magdalence, przy okazji obrad Okrągłego Stołu, pisma sądowe generała, jego notatki.

Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Dariusz Gabrel „z uwagi na wagę postępowania" zdecydował się objąć śledztwo nadzorem służbowym. Nie może jednak nakazać przeprowadzenia przeszukania czy przesłuchania jakiejś osoby prokuratorowi prowadzącemu postępowanie. Może tylko wyrazić stanowisko. To się zmieni dopiero po 4 marca, czyli w momencie wejścia w życie nowelizacji ustawy o prokuraturze.

IPN zaapelował do osób, które posiadają dokumenty wytworzone przez SB lub np. służby wojskowe w latach 1944–1990, o przekazanie ich do archiwów Instytutu. Za ich ukrywanie lub niszczenie grozi kara pozbawienia wolności do ośmiu lat. – Na razie nie dotarła do mnie żadna informacja, aby ktoś zwrócił materiały do archiwum IPN, ale nie mam na ten temat danych z całego kraju – mówi nam dr Leśkiewicz. Wiadomo, że do pionu śledczego IPN trafiła informacja od jednego z publicystów. Skontaktował się z nim mężczyzna, który twierdzi, że przed laty pomagał Kiszczakowi ukrywać dużą partię dokumentów. Na razie nikt tego nie zweryfikował.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA