Reklama

Afera taśmowa: Kto nagrywał ks. Kazimierza Sowę?

Rewelacje z TVP Info nie były częścią „afery taśmowej". Nie znali ich śledczy, ale i nie mówili o nich kelnerzy.

Aktualizacja: 20.06.2017 09:17 Publikacja: 19.06.2017 19:37

Afera taśmowa: Kto nagrywał ks. Kazimierza Sowę?

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Łukasz N., kelner z restauracji Sowa & Przyjaciele, który poszedł na współpracę z prokuraturą i ujawnił mechanizm nagrywania polityków oraz biznesmenów, nigdy nie wymienił nazwiska księdza Kazimierza Sowy czy biznesmena Jerzego Mazgaja wśród osób, które miał nagrywać – ustaliła „Rzeczpospolita". Czy to możliwe, by zapomniał o księdzu celebrycie i milionerze, właścicielu sieć sklepów Alma?

– Nagranie ujawnione przez TVP Info nie pochodzi z tzw. afery taśmowej. To prawdopodobnie próba legalizacji zupełnie innych taśm niezwiązanych z tzw. grupą Falenty – mówi nam osoba znająca kulisy „afery taśmowej".

9 czerwca TVP Info pod hasłem „Nowe nagrania z podsłuchów w Sowa & Przyjaciele" opublikowała materiał, który na pierwszy rzut oka wydaje się kontynuacją głośnej afery sprzed dwóch lat. Nieznane dotąd rozmowy, które wyciągnęła na światło dzienne publiczna telewizja miały – według stacji – zostać nagrane podczas spotkania 7 lutego 2014 r. grupy znajomych: ks. Kazimierza Sowy, Pawła Grasia – rzecznika rządu Donalda Tuska, ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, Jerzego Mazgaja (przedsiębiorcy) i gen. Mariana Janickiego – byłego szefa BOR.

Sowa & Przyjaciele to restauracja, w której, jak twierdzi prokuratura, dwóch kelnerów za pieniądze, i na zlecenie biznesmena Marka Falenty przez blisko rok (od lipca 2013 do czerwca 2014 r.) potajemnie nagrało 97 osób.

„Twarzą" newsa z nowymi taśmami był Samuel Pereira, wiceszef publicystyki stacji. – Fakt, że te nagrania wyszły w 2014 roku i wychodzą dzisiaj, pokazuje, że państwo było źle zabezpieczane. Te spotkania zostały nagrane, bezpieczeństwo informacji państwowych było żadne. Nie wiemy, kto miał dostęp do tych nagrań wcześniej – mówił w studiu TVP Info Pereira.

Reklama
Reklama

No właśnie. Tych nagrań nie posiadała ani nawet o nich nie wiedziała, prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie podsłuchiwania VIP-ów. Co ważne, nie zająknął się o nich żaden z kelnerów, w tym Łukasz N., który dokładnie opowiedział śledczym jak wyglądał proceder. – N. w swoich wyjaśnieniach nie wspominał o nagraniu tych rozmów – przyznaje Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej, gdzie toczyło się śledztwo „podsłuchowe".

Choć od ujawnienia nowego nagrania minęło ponad 10 dni, prokuratura dotąd nie wszczęła postępowania sprawdzającego, by je zbadać. Powód? Żadna z warszawskich jednostek, w tym ta która prowadziła śledztwo „podsłuchowe" nie ma nagrania ujawnionego przez TVP Info. Kiedy w 2014 r „taśmy" opublikował „Wprost", do redakcji weszła ABW.

Nowe taśmy są warte zbadania – samo potajemne nagrywanie cudzych rozmów to przestępstwo. Śledczy winni przyjrzeć się też ich treści, bo prócz wulgaryzmów i niewybrednych żartów, mowa w nich np. o „projektach energetycznych w Opolu i powtórzeniu przetargu w Jaworznie".

Wreszcie – warto ustalić, kto jeszcze stał za podsłuchiwaniem VIP-ów, skoro kelnerzy do nagrywania osób, o których teraz głośno, nie przyznali się. Zwłaszcza, że stacja zapowiada publikację kolejnych taśm.

Możliwe, że sami nagrani skłonią śledczych do działań. – Nielegalne jest nagrywanie, ale i rozpowszechnianie. Do tego przypisano mi wypowiedzi, których z pewnością nie wypowiedziałem. Nie wykluczam, że zawiadomię prokuraturę – mówi Włodzimierz Karpiński.

Skłania się do tego też ks. Kazimierz Sowa. – To nagranie ma inną jakość niż wszystkie poprzednie. Ma się wrażenie, że zostało wyczyszczone – wskazuje wątpliwości.

Reklama
Reklama

Człowiek byłych służb nie ma wątpliwości: – Runęła forsowana teza o Falencie, Rosjanach i węglu. Ta taśma jest dowodem, że w restauracji nagrywał ktoś inny – zaznacza.

Dotąd tylko Marek Falenta, który miał zlecać nagrywanie VIP-ów (nie przyznał się), jego szwagier i dwaj kelnerzy zostali za to oskarżeni i nieprawomocnie skazani.

– O nowych nagraniach usłyszałem z telewizji – mówi nam Falenta, i uważa, że są dowodem na to, o czym mówi od trzech lat – że nie on stał za podsłuchami. – Dziś ktoś je ma i wykorzystuje w „odpowiednim" dla siebie momencie – mówi biznesmen. Kto? Jego zdaniem odpowiedź jest w materiałach tajnych służb. – Nie otrzymał ich nawet sąd, który mnie skazał – mówi.

W piątek „Gazeta Wyborcza" postawiła tezę, że nowe nagrania to „kombinacja operacyjna" agentów CBA z Wrocławia związanych z Mariuszem Kamińskim, obecnie koordynatorem służb specjalnych. – Źródeł należy szukać w powiązaniach Łukasza N. – mówi tajemniczo Falenta.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama