Stany Zjednoczone są po Unii Europejskiej najważniejszym rynkiem dla polskiego biznesu. Z perspektywy naszego kraju USA jawią się jako silnie konkurencyjny rynek, oparty na wysoko rozwiniętych technologiach.
Podstawowym elementem rozwoju polskiej gospodarki w trakcie przemian ustrojowych było przyciąganie zagranicznego, w tym na dużą skalę amerykańskiego, kapitału. Ten model traci już rację bytu. Na obecnym etapie Polska potrzebuje oprzeć swój rozwój na najnowszych technologiach, jak również na internacjonalizacji biznesu.
Wraz z dołączeniem Polski do grona 20 największych gospodarek świata, symbolicznie dokonał się już ważny zwrot. Teraz nasze firmy potrzebują kolejnego impulsu, żeby na większą skalę wyjść na rynki zagraniczne, w tym tak wysoko konkurencyjne jak Stany Zjednoczone.
Czytaj więcej
W PRL propagowano przekonanie, że nasi rodacy żyjący w USA parają się najgorszym rodzajem pracy zawodowej i żyją na niskim poziomie. Poniższa lista...
Stany Zjednoczone od lat pozostają liderem globalnego rynku bezpośrednich inwestycji zagranicznych – zarówno w roli inwestora, jak i kraju docelowego. Według raportu World Investment Report w 2024 r. napłynął tam kapitał o wartości blisko 279 mld dolarów Jednocześnie wartość środków lokowanych przez amerykańskie podmioty za granicą wyniosła przeszło 266 mld dolarów Ogromny potencjał gospodarczy, wielkość rynku i wysoki poziom innowacyjności sprawiają, że ten kierunek coraz częściej wybierają także krajowe przedsiębiorstwa, myślące o rozwoju międzynarodowym.
– PFR TFI razem z PwC Polska cyklicznie bada preferencje inwestycyjne krajowych firm. Na podstawie badania z 2025 r. zauważyliśmy, że 61 proc. ankietowanych wskazało USA jako kierunek o wysokim lub bardzo wysokim potencjale, a wśród jego głównych atutów wymieniano dostęp do nowoczesnych technologii i innowacji oraz dużą skalę gospodarki – stwierdził Marek Buczak, zarządzający Funduszem Ekspansji Zagranicznej w PFR TFI.
Inwestowanie w USA wiąże się również z wieloma wyzwaniami, których przedsiębiorcy nie doświadczają w Europie.
– Stany Zjednoczone nie mają, w przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, scentralizowanego systemu sprawozdawczości finansowej. Brakuje bazy porównywalnej do polskiego KRS-u. Jeśli firma nie jest notowana na giełdzie, pozyskanie danych do rzetelnej oceny finansowej jest tam niemal niemożliwe – podkreśliła Katarzyna Kowalska, wiceprezeska KUKE.
Jeśli firma myśli globalnie, to USA są naturalnym kierunkiem ekspansji
Większość firm, które wchodzą na rynek amerykański, przede wszystkim chce zbudować przewagę konkurencyjną na rynku globalnym. To jest zupełnie inna skala inwestowania niż w UE.
Przykładowo, Hynfra wykorzystuje obecność na rynku amerykańskim z perspektywy globalnej spółki, a nie kolejnego lokalnego gracza.
– Obecność w USA pozwala nam efektywnie połączyć te rynki popytowe z globalnym systemem produkcji i logistyki budowanym przez Hynfrę. Jednocześnie USA oferują dziś jedno z najatrakcyjniejszych środowisk inwestycyjnych dla dużych projektów energetycznych i przemysłowych – zauważył prezes Hynfra, Tomoho Umeda.
Główna przewaga rynku amerykańskiego nad europejskim wynika przede wszystkim z rozbudowanych instrumentów kapitałowych.
USA to największy i najbardziej płynny rynek kapitałowy świata, wokół którego powstał rozbudowany ekosystem funduszy infrastrukturalnych, inwestorów strategicznych, banków i partnerów przemysłowych gotowych angażować się w przedsięwzięcia o skali liczonej w miliardach dolarów.
Z perspektywy niektórych branż dojrzałość kapitałowa USA może stanowić również pewnego rodzaju barierę dla inwestorów.
W segmencie oprogramowania do zarządzania cyfrową komunikacją Stany Zjednoczone generują ponad 30 proc. globalnych przychodów – podają przedstawiciele polskiej firmy Dasoft Technologies, dostawcy usług cyfrowych.
– Nie widzę przestrzeni do silnego rozwoju z uwagi na bardzo dojrzały i konkurencyjny rynek amerykański, na którym bardzo silną pozycję mają: Scala (>1 mld dol.), Brightsign (>60 mln dol.), a także obecną również w Polsce Moodmedię (>500 mln dol.). Obecnie Scala zarządza ponad 5 milionami nośników cyfrowych, co w porównaniu do naszych europejskich graczy jest ilością nie do pokonania… – zauważyła Małgorzata Goszczyńska, prezes zarządu Dasoft Technologies.
Jeśli wejście na rynek USA przerasta możliwości firmy, to z pomocą przychodzi PFR TFI
Wejście na rynek amerykański stanowi duże wyzwanie dla wielu podmiotów zagranicznych, które chciałyby rozpocząć na nim swoją działalność. Dlatego część inwestycji potrzebuje wsparcia instytucjonalnego.
Takim wsparciem jest m.in. Fundusz Ekspansji Zagranicznej – instrument obsługiwany przez PFR TFI. W ramach tego funduszu wspierane są takie inwestycje znad Wisły, które w ocenie instytucji przyznającej finansowanie budują stałą wartość.
Czytaj więcej
Mimo geopolitycznych turbulencji i zmienności polityki celnej polskie firmy coraz śmielej wychodzą ze swoją działalnością na rynki zagraniczne. Do...
Dotychczas, w ramach dwóch – zarządzanych przez PFR TFI – Funduszy Ekspansji Zagranicznej, współfinansowanych zostało 6 projektów w Stanach Zjednoczonych. Dotyczyły one sektorów takich jak IT, produkcja maszyn, metalurgia próżniowa czy wysoce specjalistyczne detektory podczerwieni. Obecnie prace toczą się nad kilkoma kolejnymi transakcjami, głównie akwizycjami, prowadzonymi przez krajowe spółki.
Dobrym przykładem wsparcia polskiego biznesu w USA było sfinansowanie rozwoju polskiej grupy przemysłowej Seco/Warwick przez PFR TFI.
– W tym miesiącu miałem przyjemność odwiedzić zakład produkcyjny Retech Systems – spółkę zależną naszego polskiego partnera – SECO/WARWICK, z którym Fundusz Ekspansji Zagranicznej nawiązał współpracę 3 lata temu. Spotkaliśmy się tam, by podsumować ważny etap procesu inwestycyjnego. W ramach projektu Grupa SECO/WARWICK pozyskała z Funduszu Ekspansji Zagranicznej długoterminowe finansowanie w wysokości 10 mln dol. – podkreślił Marek Buczak z PFR TFI.
Kapitał przeznaczono na rozwój technologii wytwarzania proszków metali, w tym budowę i instalację pieców plazmowych, a także rozbudowę oraz doposażenie hali produkcyjno-montażowej.
Jeśli eksport to za mało, to drogą do sukcesu w USA są akwizycje
Ze względu na trudne położenie geopolityczne i coraz bardziej protekcjonistyczne podejście administracji w Waszyngtonie do gospodarki, europejskie firmy, w tym polskie, interesują się rozpoczęciem działalności na terenie USA.
Pojawia się kilka modeli wejścia i rozwoju: inwestycje greenfield, przejęcia, lokalna produkcja, działalność handlowo-dystrybucyjna oraz tworzenie spółek i zespołów operacyjnych w USA.
– Największym i najbardziej dojrzałym przykładem polskiej inwestycji w USA pozostaje KGHM, który poprzez przejęcie Quadra FNX zbudował trwałą obecność wydobywczą w Nevadzie, opartą o kopalnię Robinson Mine. To przykład inwestycji kapitałowej, która dała polskiej firmie realne aktywa przemysłowe, zatrudnienie i pozycję lokalnego gracza w amerykańskim sektorze surowcowym. Podobny wymiar strategiczny ma przejęcie przez Qemeticę biznesu krzemionki strącanej od PPG, obejmujące również aktywa w Luizjanie, co istotnie wzmacnia obecność polskiego kapitału w amerykańskim przemyśle chemicznym – zaznaczył Maciej Wnuk, Business Development Manager, ZBH PAIH Dolina Krzemowa.
Jak poinformował PFR TFI, wartość transakcji przejęcia przez KGHM spółki Quadra FNX wyniosła 2,9 mld dol. kanadyjskich (ok. 9,1 mld zł), a Qemetica, która przejęła od PPG biznes krzemionki strącanej, zapłaciła ok. 310 mln dolarów Była to największa tego typu akwizycja przemysłowa dokonana przez spółkę z Polski w USA i ważny sygnał, że krajowy kapitał potrafi pozyskiwać istotne aktywa za oceanem.
Czytaj więcej
Dawniej Polacy uciekali za ocean przed biedą. Dziś do Doliny Krzemowej jadą inżynierowie i przedsiębiorcy, by budować jednorożce AI warte miliardy...
Ważnym polskim graczem na rynku amerykańskim jest również gigant informatyczny Asseco, dla którego USA są drugim najważniejszym rynkiem po Izraelu w strukturze przychodów. Śladami Asseco idzie Comarch, który w 2023 r. otworzył centra danych w okolicach Phoenix.
Niektóre polskie firmy korzystają z wielu możliwości rozwoju na amerykańskim rynku.
– Dobrym przykładem jest Grupa FAKRO / LMFakro, która rozwija obecność w USA zarówno poprzez działalność handlową i dystrybucyjną w Illinois, jak i lokalny zakład montażowy w Karolinie Północnej. To pokazuje, że polskie firmy coraz częściej przechodzą od prostego modelu eksportowego do lokalizacji części działalności bliżej amerykańskiego klienta – podkreślił Maciej Wnuk.
W przypadku aktywności polskich firm na rynku amerykańskim dane wywiadowni gospodarczej EMIS wskazują, że w latach 2020–2026 odnotowano ponad 40 transakcji fuzji i przejęć, w których stroną kupującą było polskie przedsiębiorstwo. Łączna wartość tych transakcji przekroczyła 700 mln dolarów Największą aktywność odnotowano w sektorze oprogramowania – w tym w produkcji i wydawaniu gier komputerowych – który odpowiadał za ponad 70 proc. wszystkich przejęć.
„W 2025 roku zrealizowano osiem takich transakcji, natomiast już w pierwszej połowie 2026 roku odnotowano ich dziewięć. Może to wskazywać na rekordowy poziom zainteresowania polskich firm przejęciami podmiotów w Stanach Zjednoczonych, przy wyraźnej dominacji sektora technologicznego” – poinformował PAIH.
Jeśli rywalizacja z Amerykanami się nie opłaca, to warto z nimi współpracować poza USA.
Współpraca z Amerykanami nie musi być budowana na regułach rywalizacji. Polskie firmy z sektora usług potrafią również adaptować się do potrzeb przedsiębiorstw ze Stanów Zjednoczonych i zdobywać klientów z tego rynku.
Amerykańskie firmy, które mają wymiar globalny, są silnie obecne w Europie. Dla polskich firm wystawienniczych jest to duża szansa, żeby nawiązać współpracę, która nie wymaga skomplikowanej logistyki związanej z transportem transoceanicznym.
Firmą, która korzysta z takiego modelu, jest polska firma z branży wystawienniczej, BWS EXPO PLUS. Firma obsługuje amerykańskie marki w ich działalności w Europie.
Jak zaznacza Anna Pannert, członkini zarządu BWS EXPO PLUS: amerykańskie marki myślą z większym rozmachem niż europejskie i oczekują ponadprzeciętnego efektu przy żelaznej konsekwencji w trzymaniu się standardów marki. Każdy detal musi być zgodny z globalnym brand bookiem, bez odstępstw. Stany stawiają na tempo, precyzję i maksymalną produktywność, a my dokładnie w takim rytmie pracujemy. I to jest najlepsza odpowiedź na pytanie o przewagi – bo skoro wybierają nas, znaczy to, że ten poziom im dajemy.