Robert Biedroń nie szczędził słów krytyki organizatorom Marszu Niepodległości w Warszawie.

- Czekaliśmy sto lat, by wspólnie przeżyć to święto, a jesteśmy potwornie podzieleni. I nawet jeśli się uśmiechamy i lukrujemy ten tort, to w środku on jest gorzki - powiedział.

Biedroń ocenia, że po dzisiejszych wydarzeniach świat obiegnie obrazek, na którym widać idącego w Marszu Niepodległości prezydenta Polski, kraju tak boleśnie dotkniętego przez totalitaryzmy, prezydenta, któremu zza pleców wyziera symbol falangi i włoskich neofaszystów.

Czytaj także: Marsze niepodległości idą przez Polskę

- Nic się nie udało - uważa Biedroń. Jego zdaniem marsz  był "niczyj" - ani rządu, ani narodowców. - Nie było jednego marszu a 40 milionów marszów, to strasznie smutne... - mówił w rozmowie z Onetem, podkreślając jednocześnie, że Polacy są obecnie "podzieleni jak nigdy".

Biedroń jest zdania, że łączenie marszu narodowców z marszem państwowym było fatalnym pomysłem i życzy, by ani prezydent, ani premier nie musieli patrzeć w lustro.

 - Mam nadzieję, że ktoś im przed powrotem do domów stłukł wszystkie lustra. Bo ja nie mógłbym sobie po czymś takim spojrzeć w twarz - powiedział Robert Biedroń.