11 listopada

AP: Gronkiewicz-Waltz pomogła polskiemu rządowi

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
Prezydent Warszawy zakazała radykalnym polskim nacjonalistom marszu w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę z przyczyn bezpieczeństwa - informuje w depeszy z Warszawy AP.

AP zauważa, że niemal natychmiast po decyzji o zdelegalizowaniu Marszu Niepodległości polskie władze przedstawiły plan niedzielnego marszu, w którym mają brać udział wszyscy obywatele.

Amerykańska agencja prasowa pisze, że wcześniej "populistyczny rząd starał się nie zrażać skrajnie prawicowych wyborców" i w efekcie "stanął w obliczu sytuacji, w której większość informacji z Polski w dniu setnej rocznicy odzyskania niepodległości dotyczyłyby ekstremistów, a być może nawet aktów przemocy". "Wygląda na to, że warszawska prezydent, na co dzień polityczny rywal z opozycyjnej, centrowej Platformy Obywatelskiej, zaoferował im wyjście z kłopotów" - czytamy w depeszy AP.

AP cytuje Gronkiewicz-Waltz, która mówiła, że chciała powstrzymać "ekstremistyczne przekazy", które pojawiały się na marszach organizowanych w Warszawie co roku, 11 listopada.

Agencja przypomina, że w ubiegłym roku, niektórzy uczestnicy marszu nieśli bannery mówiące o "Białej Europie", a także prezentowali symbole takie jak krzyż celtycki. "Doszło także do aktów przemocy wobec kontrdemonstrantów" - pisze amerykańska agencja.

AP przypomina też, że w PE uczestników Marszu Niepodległości określono mianem "faszystów", co wywołało oburzenie ze strony polskiego rządu, który podkreślał, że większość uczestników maszu szło pod biało-czerwonymi flagami. Agencja pisze, że większość polityków obozu rządzącego chwaliła marsz jako wyraz patriotyzmu.

Tymczasem - jak czytamy w AP - Hanna Gronkiewicz-Waltz zwróciła uwagę, że organizatorem marszu w Warszawie jest lider ONR, które - jak pisze agencja "ma swoje korzenie w antysemickim ruchu z lat 30-tych". Hanna Gronkiewicz-Waltz "stwierdziła, że prosiła rząd o delegalizację marszu, ale była ignorowana" - pisze agencja.

Następnie AP pisze o zaproszeniu Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego na marsz organizowany przez rząd w miejsce Marszu Niepodległości.

"Rząd wcześniej bez powodzenia prowadził rozmowy ze skrajnie prawicowymi nacjonalistami licząc na to, że skłoni ich do zamiany marszu w państwowe wydarzenie, ale organizatorzy odrzucili żądania rządu, by maszerujący nieśli wyłącznie (państwowe) flagi" - pisze AP powołując się na słowa premiera Morawieckiego.

AP zauważa też, że podobny marsz został zdelegalizowany przez prezydenta Wrocławia.

Agencja pisze też o sygnałach, że na marsz do Warszawy mieli przyjechać ekstremiści z całej Europy.

Źródło: AP

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL