2. W ocenie Izby Notarialnej w Krakowie, będącej stroną postępowania, przepisy przejściowe ustawy deregulacyjnej (to jest ustawy z dnia 13 czerwca 2013 roku o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów, Dz.U. z 2013 roku, poz. 829) zostały wydane z naruszeniem zasad przyzwoitej legislacji, co powoduje ich sprzeczność z Konstytucją. W rozpatrywanym kontekście, problemem jest nie tyle zniesienie asesury notarialnej, co treść art. 33 ust. 1 ustawy deregulacyjnej wraz ze zmienioną przez tę ustawę treścią art. 76 Prawa o notariacie. Na pytanie o jaki problem chodzi, odpowiedź jest stosunkowo prosta. Okazuje się bowiem, że w okresie przejściowym (nieuregulowanym odmiennie przepisami ustawy deregulacyjnej), niektóre osoby w toku dochodzenia do zawodu notariusza, już pod odbyciu wyłącznie 2,5 letniej aplikacji oraz zdanym egzaminie mogą wystąpić z wnioskiem o powołanie na stanowisko notariusza. Inne zaś osoby w toku dochodzenia do wykonywania tego samego zawodu, muszą odbyć aplikację 3,5 letnią - tylko dlatego, że rozpoczęły aplikację notarialną z dniem 1 stycznia 2014 roku lub później. Ustawa deregulacyjna zniosła więc co prawda asesurę, lecz jednocześnie wydłużyła okres aplikacji (co w pewnym stopniu łagodzi zniesienie asesury) - lecz nie we wszystkich przypadkach. Sam ustawodawca przewidział więc z jednej strony konieczność wydłużenia aplikacji, aby przygotować osoby do wykonywania zawodu notariusza, lecz z drugiej strony - zapomniał o okresie przejściowym. Dopuścił więc do zawodu osoby, które rozpoczęły aplikację jeszcze pod rządami starych przepisów , a więc 2,5 roku aplikacji plus asesura, lecz kończyły ją w okresie, w którym asesury już nie było. Stworzył więc, wobec luki w przepisach, pozycję uprzywilejowaną osobom, które rozpoczęły aplikację przed dniem 1 stycznia 2014 roku, choćby w stosunku do ich kolegów, którzy rozpoczęli ją po tej dacie. Nie zadbał nadto o zachowanie bezpiecznego okresu dochodzenia do zawodu, który sam wskazał za jedyny wystarczający - to znaczy 3,5 a nie 2,5 roku aplikacji. W tym właśnie tkwi problem.
3. Aspekt terytorialny jest także niezwykle ważny, jeśli nie ważniejszy. Wolność wykonywania zawodu, jako wartość konstytucyjna winna być w naszej ocenie rozpatrywana nie tylko w odniesieniu to osób, które złożyły wnioski o powołanie na stanowisko notariusza, ale także tych, którzy już ten zawód w danej miejscowości wykonują. Skoro notariusz wykonuje swoje czynności z upoważnienia i w imieniu Państwa (to Państwo decyduje, że dokument sporządzony przez notariusza jest dokumentem rzędowym) to obowiązkiem Państwa jest mu zapewnić możliwość wykonywania tego zawodu w sposób godny. Możliwość powołania nieograniczonej liczby notariuszy w danej miejscowości (a obecnie Kraków jest tego najlepszym przykładem) i poddanie ich działalności nieograniczonej presji konkurencyjnej w ocenie Izby Notarialnej narusza konstytucyjną wolność wykonywania zawodu rozumianą jako obowiązek nienaruszenia zaufania obywatela do Państwa. Notariusz z pobranego wynagrodzenia ma utrzymać kancelarię, pracowników i siebie. W zastępstwie Państwa. System ten jest efektywniejszy, sprawniejszy i tańszy dla Państwa niż notariat państwowy. Nie może być więc tak, że prawa ma tylko jedna strona postępowania administracyjnego - wnioskodawca, zaś ci którzy już wykonują ten zawód mają tylko obowiązki począwszy od obowiązku szkolenia przyszłej konkurencji, to jest od obowiązku objęcia patronatem nad aplikantem. Przyjęcie takiego poglądu za model do którego należy dążyć w naszej ocenie doprowadzi do erozji wykonywanego przez nas zawodu. Odnosząc się do moich wypowiedzi na śniadaniu prasowym to pragnę zauważyć, że uchwała NSA otwierała przed samorządem notarialnym także możliwość wzruszenia nadzwyczajnymi środkami zaskarżenia decyzji o powołaniu z okresu 2011 – 2014. Izba Notarialna w Krakowie tego nie uczyniła i na chwilę obecną nie zamierza czynić. Nie ma zatem absolutnie żadnego automatyzmu w „podważaniu decyzji o powołaniu".