- Jestem wściekły. Prezydent Jacek Majchrowski nie zmobilizował ludzi do umacniania wałów. Gdzie indziej ochotnicy pracowali całą noc, by napełniać kolejne worki z piaskiem. Ale nie w Krakowie - powiedział wojewoda przed kamerami TVN24 dziś rano.

W nocy Wisła przerwała w mieście wały. Jacek Majchrowski uważa jednak, że oskarżenia są niesprawiedliwe. Na jego odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

- Zawsze mi się wydawało, że istnieją pewne granice absurdu. Po tym, co powiedział pan wojewoda, widzę, że nie ma tych granic - stwierdził prezydent. Zapewnia, że wały w mieście są monitorowane na bieżąco, a gdy ok. 2.00 w nocy pojawiły się informacje, że w jednym z rejonów Krakowa wał przecieka, natychmiast podstawiono do ewentualnej ewakuacji mieszkańców trzy autobusy.

- Jesteśmy zbulwersowani słowami wojewody. Może nie pracują tutaj nastolatkowie, ale wyspecjalizowane służby oraz żołnierze. Wszystkie przecieki na wałach są natychmiast wyłapywane - mówi dziennikarzom Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. - Działamy zgodnie z planem, który jest zatwierdzony przez wojewodę. Nasze magazyny wydały dwa razy więcej piasku i worków niż magazyny wojewódzkie.

Bilans strat, jakie przynosi wielka woda Krakowowi na pewno zostanie jednak wykorzystany w samorządowej kampanii wyborczej. Wojewoda Kracik jako kandydat Platformy Obywatelskiej będzie w nich ubiegał się o fotel prezydenta Krakowa. Jacek Majchrowski, popierany m.in. przez lewicę, także stanie do tego boju - zamierza ubiegać się już o trzecią kadencję.

Na razie Małopolski wojewoda zapowiada rozrachunki w całym regionie, gdy tylko woda opadnie. - Nie będziemy płacić za zaniedbania tych, którzy zaniedbali swe obowiązki i przekazywać im pieniędzy - mówi dziennikarzom. Na razie i on, i prezydent Majchrowski muszą jednak ze sobą współpracować.