Jak podała policja, ogień pojawił się po północy w budynku przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej. Cytowana przez Radio Kielce nadkom. Anna Sławińska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Skarżysku-Kamiennej, powiedziała, że na miejsce natychmiast skierowani zostali policjanci.
Według ustaleń, do pożaru doszło w pomieszczeniu działu montażu. – W chwili wybuchu ognia zakład był nieczynny, nikt nie doznał żadnych obrażeń – podkreśliła nadkom. Sławińska.
Czytaj więcej
Piętnaścioro niemowląt zginęło w pożarze, do którego doszło w szpitalu w Islamabadzie; udało się uratować jednego noworodka. Według wstępnych ustal...
Skarżysko-Kamienna. Pożar w zakładach produkujących części do dronów
Na pytanie, czy pod uwagę brane jest podpalenie, funkcjonariuszka nie wykluczyła, że ktoś przyczynił się do wybuchu pożaru – podało Radio Kielce. Jak dotąd przyczyny pojawienia ognia nie są znane. Pożar został ugaszony w ciągu godziny (według innych źródeł – w ciągu dwóch godzin), do akcji skierowano pięć zastępów straży pożarnej. Strażacy, którzy ugasili ogień i przeprowadzili oddymianie pomieszczeń, sprawdzili cały obiekt za pomocą kamery termowizyjnej.
Zakłady przy ul. Obuwniczej w Skarżysku-Kamiennej produkują pompy do dronów i naziemnych pojazdów bezzałogowych. Grupa WB podała w komunikacie, że pożar, który nad ranem wybuchł w zakładach w Skarżysku-Kamiennej był „niewielki”. „Wszystkie procedury i systemy zadziałały prawidłowo, pożar udało się błyskawicznie ugasić. (...) Zakład po zakończeniu formalności wznowi działanie” – czytamy.
W poniedziałek rano na miejscu zdarzenia wciąż pracowały służby. Policjanci zabezpieczali teren i przeprowadzali oględziny, wykorzystując w tym celu m.in. bezzałogowiec wyposażony w kamerę termowizyjną.
Jacek Dobrzyński: W wyjaśnienie sprawy włączają się funkcjonariusze służb specjalnych
W rozmowie z Polsat News rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński powiedział, że w tego typu przypadkach to policjanci zabezpieczają dowody i starają się ustalić, czy doszło do podpalenia, czy przyczyną pożaru było „zupełnie co innego”. – Na tym etapie, ze względu na specyfikę zakładu, ze względu na to, że mogłoby dochodzić do różnego rodzaju aktów dywersji, włączają się w wyjaśnienie tej sprawy funkcjonariusze służb specjalnych – poinformował. – To oni już teraz analizują i weryfikują informacje, analizują też zabezpieczone dowody, zabezpieczone materiały – dodał. – Sprawę traktujemy bardzo poważnie i priorytetowo – zadeklarował.
Czytaj więcej
Ogień strawił jeden z najcenniejszych zabytków w Sanoku — XVII-wieczny, drewniany kościół św. Mikołaja spłonął doszczętnie wraz z wyposażeniem. Cho...
– Jeśli jest uzasadnione podejrzenie, że doszło do aktu dywersji, służby będą dążyć do tego, żeby to dokładnie wyjaśnić i zatrzymać sprawcę – mówił w Polsat News Dobrzyński. Rzecznik ostrzegł też przed dezinformacją, nie chciał także komentować doniesień o człowieku, który miał dokonać podpalenia. Stwierdził przy tym, że źródłem tych rewelacji jest stacja „słynąca z tego, że bije pianę”.