- Mnie dobrze współpracuje się z Donaldem Trumpem. Bardzo go szanuję, lubię jego styl uprawiania polityki. To mi pasuje i przynosi konkretne efekty - mówił prezydent, który wczoraj odbył krótką wizytę w USA i rozmawiał z prezydentem Trumpem.
Wśród konkretnych efektów, o których mowa, Andrzej Duda wymienił wzrastającą obecność militarną Stanów Zjednoczonych w Polsce oraz umowy gazowe, które zwiększają nasze bezpieczeństwo energetyczne.
Podkreślił, że Stany Zjednoczone stają się coraz ważniejszym partnerem gospodarczym Polski. - Jestem z tego bardzo zadowolony, bo to największa gospodarka na świecie - stwierdził. Dodał też, że za jego prezydentury i za prezydentury Donalda Trumpa relacje obydwu krajów zostały wyniesione na poziom, na jakim "chyba jeszcze nigdy nie były".
Czytaj także: Trump wciąga Polskę w konflikt z Niemcami
Duda podkreślił, że fakt, iż jako pierwszy polityk od wybuchu pandemii został zaproszony do Białego Domu, jest dla Polski "bardzo dobrą informacją".
- Jako pierwszy mogłem się odnieść do kwestii relokacji żołnierzy USA w Europie - tłumaczył. Stany Zjednoczone planują przemieścić cześć żołnierzy stacjonujących w Niemczech i rozmieścić ich w innych krajach NATO, w tym w Polsce.
Prezydent wyjaśnił, że rozmowy w Białym Domu dotyczyły "dodatkowych sił amerykańskich, nie objętych umowami zawartymi w zeszłym roku". O liczbie i lokalizacji żołnierzy USA w Polsce zdecyduje Waszyngton w porozumieniu z Warszawą.
Duda podkreślił, że rozmowa na ten temat z Trumpem została poprzedzona jego rozmową z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem, a wynikało to z "prostej zasady" - wzajemnej lojalności.
Prezydent oświadczył, że idzie po zwycięstwo w wyborach prezydenckich.
- Jestem przekonany, że przez te 5 lat kiedy jestem prezydentem i od kiedy podejmuję w naszym kraju ważne decyzje, to fakt, że odpowiedzialnie je podejmowałem i dokonałem wielu korzystnych zmian, zmieniło sytuację wielu moich rodaków - mówił Duda w "Sygnałach Dnia".