W miasteczku, położonym ok. 50 km na południe od Spokane, mieszkało około 200 osób.

Pożar, podsycany przez wiatr wiejący z prędkością ponad 70 km na godzinę, spowodował zniszczenie 80 procent zabudowań.

Mieszkańcy Malden stracili większość swoich domów, remizę, biuro szeryfa, bibliotekę, ratusz i pocztę.

- Skali tej katastrofy naprawdę nie da się wyrazić słowami - powiedział szeryf hrabstwa Whitman, gdzie leży miasteczko, Brett Myers. - Pożar zostanie ugaszony, ale społeczność zmieniła się na zawsze.

Służby sprawdzają, czy wszystkim mieszkańcom udało się uciec przed ogniem. Na razie nie ma doniesień o ofiarach śmiertelnych.

W stanie Waszyngton wybuchło co najmniej 80 pożarów, spłonęło ponad 120 tysięcy hektarów, ponad 100 tysięcy osób nie ma prądu.

Stanem najbardziej jak dotąd dotkniętym pożarami jest Kalifornia.