Stosunkowo najniekorzystniej postawione są kobiety w byłym Królestwie [zaborze rosyjskim – red.], bo mamy tam bezwzględny obowiązek posłuszeństwa wobec męża, potrzebę zezwolenia męża na wybór zawodu (...), wykluczenie kobiet od pełnienia funkcji świadków pewnych aktów. W niektórych znów punktach, a w szczególności w dziedzinie stosunków między rodzicami a dziećmi, prawo austriackie wydaje się być niesprawiedliwem wobec matki, przyznając pewien zakres władzy nad dzieckiem – tj. władzę ojcowską – tylko ojcu, a matce pozostawiając jedynie możność zostania opiekunką, gdy ojciec zmarł, swej władzy nie może wykorzystywać albo ją utracił. Wreszcie i kodeks niemiecki, choć na ogół najkorzystniejszy dla kobiet, zna prawo męża wypowiedzenia kontraktów służbowych przez żonę zawartych.

Dziś udział kobiet w życiu społecznem wzrósł do tego stopnia, wykształcenie kobiet tak się zmieniło, że powinna zniknąć wszelka nieufność w ich umiejętność i zdolność do działania, nie mówiąc już o wszelkich przesądach co do słabości płci. Przeciwnie, o ile chodzi o celowe, konsekwentne dążenie do pewnego celu, kobiety, zwłaszcza Polki, wykazują pod tym względem nieraz więcej energii, niż mężczyźni.

Zadaniem polskiego kodeksu cywilnego będzie stanowisko kobiet pod względem praw cywilnych w całej Polsce jednolicie, w duchu obecnych stosunków i potrzeb unormować, usuwając z poszczególnych ustawodawstw to, co jest dla kobiet krzywdzące i ich roli w społeczeństwie nie odpowiada.

Usunięcie krępujących kobietę niepotrzebnie i niesłusznie ograniczeń nie będzie tylko aktem kurtuazji i sprawiedliwości. Tu chodzi o coś więcej, o wciągnięcie kobiety do większej współpracy w życiu prawnem.

—roch

Roman Longchamps de Bérier (1883–1941) był profesorem prawa cywilnego na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Powyższy tekst jest fragmentem odczytu wygłoszonego w marcu 1920 r. we lwowskim Związku Niewiast Katolickich