Zginął plutonowy Marcin Poręba – saper z 5. Pułku Inżynieryjnego ze Szczecina. Życiu rannych żołnierzy nie zagraża niebezpieczeństwo.
To atak na kołowy transporter opancerzony Rosomak, w którym zginął żołnierz.
Polski konwój został zaatakowany w piątek po południu niedaleko bazy Giro. – Patrol polskich żołnierzy właśnie do niej wracał. Ładunek eksplodował, gdy rosomak był niecałe 3 kilometry od bazy – mówi „Rz” ppłk Dariusz Kacperczyk, rzecznik Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. – Nie mamy danych dotyczących sposobu detonacji, ale ładunek musiał być potężny.
– To był ładunek ponadstukilogramowy – ocenił w TVN 24 gen. Sławomir Petelicki.
Z informacji „Rz” wynika, że eksplozja nastąpiła nie z przodu – jak zdarzało się dotąd – ale z tyłu rosomaka. – Ładunek odpalono, kiedy transporter już prawie po nim przejechał. Stąd tak tragiczne skutki – mówi rozmówca „Rz” z wojska.
– Talibowie nauczyli się, jak pokonać pancerz rosomaka tak, by doprowadzić do strat w ludziach – komentuje „Rz” gen. Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej GROM.
– Partyzanci stosują coraz bardziej wyrafinowane metody walki. Wzięli sobie za punkt honoru pokonanie takiego sprzętu jak rosomak. Trzeba ich traktować jako coraz groźniejszych przeciwników – przestrzega gen. Stanisław Koziej, były wiceminister obrony narodowej.
[ramka]Marcin Poręba miał 32 lata. Urodził się w Gościeradzu koło Lublina. Był po rozwodzie, miał jedno dziecko. W wojsku służył d 1997 r. Zaczynał jako elew w Centrum Szkolenia Wojsk Przeciwlotniczych, następnie został skierowany do 55 Pułku Przeciwlotniczego w Szczecinie, tam pełnił zasadniczą, nadterminową służbę wojskową. W maju 2001 r. został przeniesiony do 5. Pułku Inżynieryjnego w Szczecinie. Od 2005 r. pełnił służbę zawodową.
Poręba brał już udział w pierwszej zmianie misji Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku na przełomie 2003 i 2004 r. Był tam z pierwszą, przygotowawczą grupą żołnierzy.
Poręba na misję do Afganistanu wyjechał w kwietniu. Był dowódcą patrolu saperskiego.[/ramka]