Spytany o doprecyzowanie tego w jaki sposób Kidawa-Błońska wycofa się z wyborów, marszałek Senatu najpierw odesłał do samej kandydatki, a następnie stwierdził, że "na pewno nie będzie głosować, natomiast jej nazwisko z listy wyborczej prawdopodobnie nie będzie wycofane".

- Ja ciągle wierzę, że uda nam się przenieść te wybory na bezpieczniejszy okres, ale z tymi samymi kandydatami. Wycofanie się z listy kandydatów oznaczałoby jakiś problem dla Koalicji Obywatelskiej - dodał.

Grodzki mówił też, że wybory w formie powszechnego głosowania korespondencyjnego 10 maja będą "pseudowyborami" albo "usługą pocztową". - Mówiąc brutalnie, farsa wyborcza - dodał.

Na pytanie czy PO uzna wynik takich wyborów, marszałek Senatu odesłał do przewodniczącego Platformy, Borysa Budki.

- Zadecyduje o tym zapewne Rada Krajowa PO - zaznaczył.