Robert Biedroń jest zdania, że Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło do takiej sytuacji, iż cały proces decyzyjny tkwi w rękach jednego człowieka.
I choć minister Sasin pełni obecnie funkcję PKW, to terminy ustala Jarosław Kaczyński. - Nie miejmy co do tego złudzeń - mówił polityk.
Dlatego nie wierzy w "wygibasy Jarosława Gowina, kładącego się Rejtanem na ziemi i mówiącego, że nie pozwoli na łamanie konstytucji". - Pozwalał na to przez ostatnie lata - uważa Biedroń.
Kandydat Lewicy uważa za ciekawy pomysł przeprowadzenia wyborów prezydenckich wraz z przyspieszonymi parlamentarnymi.
- Wszystko, co destabilizuje PiS i wprowadza tam chaos jest miodem na me serce - skomentował Biedroń. - Ale tak się nie stanie. Kaczyński nie jest głupi i raz zdobytej władzy nigdy nie odda i będzie ją umacniał.
Robert Biedroń uważa, że Jarosław Gowin jako wysłannik Kaczyńskiego próbował "zbałamucić" część opozycji, która dała się nabrać "na jakieś rozmowy".
- A później wrócił do swego pana i zadeklarował lojalność - mówił Biedroń. Tę lojalność, jak mówił, Gowin "złoży w hołdzie lennym" podczas głosowania w Sejmie nad ustawą dotyczącą wyborów korespondencyjnych.
- Gowin ma za dużo do stracenia. To są posady w spółkach Skarbu Państwa, miejsca pracy w ministerstwach, to są interesy partyjne, których Porozumienie tak łatwo nie odda - uważa kandydat Lewicy na prezydenta.
Jego zdaniem wybory odbędą się 17 lub 23 maja, choć z powodu pandemii powinien być ogłoszony stan wyjątkowy.