Minister Radosław Sikorski ujawnił w piątek, że rozmawiał ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem m.in. o przekazaniu Polsce zapisów z czarnych skrzynek z katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem.

Jednak pytany, czy zna datę przekazania ich stronie polskiej, odpowiedział: – Być może decyzje w tej sprawie zapadną podczas rozmowy premierów.

Jak powiadomiło Centrum Informacyjne Rządu, w piątek późnym popołudniem pemier Donald Tusk rozmawiał telefonicznie z premierem Rosji Władimirem Putinem. Panowie poruszyli kwestię przekazania i upublicznienia zapisów czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa.

W TVN 24 rzecznik rządu Paweł Graś zapowiedział, że w ciągu kilku dni będzie wiadomo, kiedy trafią one do Polski.

Natomiast marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, pełniący obowiązki głowy państwa, w programie „Piaskiem po oczach” w TVN 24 podkreślał: – Zapis czarnych skrzynek jako pierwsza powinna poznać Rada Bezpieczeństwa Narodowego.

Z kolei Jerzy Miller, minister spraw wewnętrznych i administracji, a jednocześnie szef polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy, ogłosił, że niebawem zostanie ujawniony cząstkowy raport z jej prac. – Pytałem, czy strona rosyjska uważa za możliwe, aby cząstkowy raport był ujawniony w trakcie prowadzenia badań – powiedział w piątek w TOK FM minister. Podkreślił, że rozmawiał na ten temat z Tatianą Anodiną, szefową Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Stwierdził, że Rosjanie podchodzą ze zrozumieniem do tego postulatu, bo zdają sobie sprawę, iż polska opinia publiczna niecierpliwie oczekuje na te wyjaśnienia. Jednak nie podał konkretnej daty ujawnienia cząstkowego raportu. – Decyzja należy do strony rosyjskiej – zastrzegł.

Jednocześnie studził emocje, że przed wyborami prezydenckimi na pewno nie zakończą się prace nad raportem końcowym z katastrofy.

W piątek szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki zdementował informacje piątkowego „Naszego Dziennika”. Gazeta napisała, że funkcjonariusze BOR nie chcieli wydać Rosjanom ciała Lecha Kaczyńskiego i strzelali ostrzegawczo w powietrze, za co zostali zawieszeni. Generał w specjalnym oświadczeniu podkreślił, że nic takiego nie miało miejsca.

10 kwietnia pod Smoleńskiem w katastrofie prezydenckiego samolotu zginęło 96 osób, wśród nich prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią, 15 parlamentarzystów, dowódcy wojskowi, duchowni i przedstawiciele rodzin polskich obywateli pomordowanych przed 70 laty w Katyniu.

Obecnie sprawę katastrofy bada prokuratura rosyjska. W postępowaniu tym uczestniczą też polscy prokuratorzy, którzy współdziałają w gromadzeniu materiału dowodowego.

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

[mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail][/i]