– Zarząd PO postanowił, że kandydatem partii na stanowisko marszałka Sejmu (zajmowane dotąd przez Bronisława Komorowskiego, który wygrał wybory prezydenckie – red.) będzie Grzegorz Schetyna – oznajmił wczoraj późnym wieczorem europoseł Sławomir Nitras po posiedzeniu władz Platformy w Belwederze.
Schetyna przyjął propozycję zarządu. Już wcześniej deklarował w RMF FM, zastrzegając, że to partia wskaże kandydata: – Nie mówię tej propozycji „nie”.
Nazwisko Grzegorza Schetyny jako kandydata do fotela marszałka pojawiało się w mediach od kilku miesięcy. Do jesieni 2009 r. był wicepremierem i szefem MSWiA. Odszedł z rządu na fali dymisji po aferze hazardowej. Obecnie jest sekretarzem generalnym partii i szefem Klubu Parlamentarnego PO.
– To najbardziej naturalny kandydat – uważa Andrzej Halicki, szef mazowieckiej PO i bliski współpracownik Schetyny.
Jako poważną kandydatkę wymieniano też minister zdrowia Ewę Kopacz.
By Schetyna formalnie został nowym marszałkiem, potrzebne jest poparcie ludowców. Dziś premier Donald Tusk spotka się w tej sprawie z prezesem PSL Waldemarem Pawlakiem. Jednak politycy PO uważają, że władze partii nie będą się spieszyć ze zmianą na tym stanowisku, skoro Bronisław Komorowski do zaprzysiężenia może pełnić funkcję w Sejmie.
[srodtytul]Grupiński szefem, a może kobieta[/srodtytul]
Zdaniem części polityków fotel marszałka dla Schetyny oznacza odsunięcie go od bieżących spraw partii. Po dymisji z rządu jego relacje z Tuskiem znacznie się ochłodziły. A podczas wiosennych wyborów liderów PO współpracownicy sekretarza generalnego w kilku regionach pokonali polityków kojarzonych z premierem.
W partii słychać też głosy, że Schetyna jako marszałek będzie miał odpowiedzialne zadanie przeprowadzić przez Sejm ustawy, na których zależy PO.
Jednak to, czy uda mu się zachować wpływy w klubie będzie zależeć m.in. od tego, kto za niego nim pokieruje. Wśród kandydatów pojawiają się nazwiska jego zastępców: Rafała Grupińskiego, Sławomira Rybickiego i Sławomira Nowaka.
Grupiński to bliski współpracownik Schetyny. Rybicki jest z kolei chwalony za pracowitość – przejął obowiązki pierwszego zastępcy, gdy w katastrofie prezydenckiego samolotu zginął Grzegorz Dolniak. Szanse Nowaka, byłego szefa gabinetu Tuska, zdaniem rozmówców „Rz” przekreśla słaba kampania wyborcza, za którą odpowiada jako szef sztabu. Poza tym Nowak ma w Klubie PO wielu oponentów, co utrudniłoby mu wybór na to stanowisko.
W PO pojawia się też scenariusz, by szefem klubu została jedna z posłanek. – Nie wiadomo która, ale i tak byłaby to bardziej reprezentacyjna funkcja, a wszyscy pomagaliby jej zarządzać – tłumaczy rozmówca „Rz”.
Do obsadzenia pozostaje jeszcze stanowisko sekretarza generalnego partii. Mało prawdopodobne, by Schetynie jako marszałkowi udało się je zachować. Tusk chce uczynić to stanowisko mniej samodzielnym, a bardziej administracyjnym. Zdaniem części polityków będzie chciał, by zajął je ktoś z bliskiego mu otoczenia. Może je otrzymać na otarcie łez Nowak lub rzecznik rządu Paweł Graś.
[srodtytul]Będą rozliczenia w PO[/srodtytul]
Zarząd PO rozmawiał wczoraj nie tylko o funkcji marszałka Sejmu. Podsumował także kampanię Bronisława Komorowskiego. Z informacji „Rz” wynika, że prezydent elekt jest z niej bardzo niezadowolony. Podczas wieczoru wyborczego z jego ust nie padły słowa podziękowania dla osób ze sztabu PO. – W sztabie nie mieli pomysłu, jak ją prowadzić. Przed pierwszą turą całkowicie oddali inicjatywę sztabowi kontrkandydata – mówi „Rz” jeden z polityków Platformy.
Komorowski ma też zarzucać, że część polityków wykorzystała wybory do własnej promocji.
– Sztab był autorskim pomysłem Nowaka, Komorowski nie miał na niego żadnego wpływu – mówi jeden z posłów PO. Jego zdaniem złym pomysłem było włączanie do kampanii osób, które podczas prawyborów w Platformie chciały, by kandydatem na prezydenta był Radosław Sikorski. To m.in. Sławomir Nitras i Paweł Olszewski.
– Żaden z członków sztabu nie przejdzie do Pałacu – twierdzi rozmówca „Rz”.
Z naszych informacji wynika jednak, że jako jeden z nielicznych posłów zaangażowanych w kampanię, którzy mogą z Komorowskim trafić do Kancelarii Prezydenta, wymieniany jest Michał Szczerba, od lat współpracujący z marszałkiem.
– Wszelkie decyzje kadrowe należą do wyłącznej kompetencji prezydenta elekta – ucina Szczerba. – Prezydent powinien mieć w parlamencie zaufane osoby, które będą wspierały jego inicjatywy związane z polityką zagraniczną.
W PO przyznają, że realne zasługi pod koniec kampanii mieli głównie parlamentarzyści i ministrowie, którzy włączyli się w agitację. – Premier był niezadowolony z kampanii i dobrze wie, że sztab się nie sprawdził – przyznaje jeden z posłów. Dodaje, że mało prawdopodobne, by kampanię w jesiennych wyborach samorządowych przygotowywali ci sami politycy.