Reklama

96 osób ze znakami zapytania na koszulkach

Ruch 10 Kwietnia zorganizował happening trzy miesiące po tragedii. Domagał się m.in. powrotu szczątków Tu-154 do kraju

Publikacja: 12.07.2010 03:44

Red

Naturalnej wielkości obrys tupolewa stworzony z żółto-czarnej taśmy. W środku 96 osób (tyle, ile ofiar katastrofy) – tak wyglądał sobotni happening na placu Piłsudskiego.

Organizatorzy domagali się: powołania międzynarodowej komisji technicznej, powrotu do kraju szczątków prezydenckiego samolotu wraz z czarnymi skrzynkami i innymi dowodami rzeczowymi oraz zwiększonej opieki nad rodzinami ofiar.

– Pierwszy wariant zakładał namalowanie samolotu kredą, jednak procedury przekreśliły ten pomysł – opowiada Joanna Potocka, organizatorka happeningu. – Samolot z taśmy umożliwił wolontariuszom przemieszczanie się po placu, co miało symbolizować przelot tupolewa. Nie zniszczyliśmy przy tym mienia Skarbu Państwa. 

W happeningu wzięło udział – według szacunków policji – 2 tysiące osób i 130 wolontariuszy. 96 z nich było wewnątrz modelu tupolewa. Mieli białe koszulki. Z tyłu były na nich numery od 1 do 96, z przodu zaś znaki zapytania. 

Na placu pojawił się transparent „10.04. POlityczny mord. PO trupach do władzy”. Ruch 10 Kwietnia odciął się od takich napisów. – Było to spontaniczne działanie tłumu, a nie zaplanowany element happeningu – tłumaczy Potocka.

Reklama
Reklama

– Tego typu demonstracje są po prostu nie na miejscu i są sprzeczne z polską tradycją szacunku dla zmarłych – ocenił rzecznik rządu Paweł Graś w Radiu Zet.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama