Reklama

Hiszpania nie kocha Kataloniii

- W Hiszpanii nie ma miejsca dla Katalonii – mówi działacz niepodległościowy

Aktualizacja: 26.11.2010 19:55 Publikacja: 26.11.2010 19:49

Debata przed wyborami w Katalonii

Debata przed wyborami w Katalonii

Foto: AFP

Katalończycy wybiorą w niedzielę swojego prezydenta i parlament. Po siedmiu latach rządów lewicowej koalicji, której przewodzili socjaliści, władzę w liczącym 7 mln mieszkańców regionie północnej Hiszpanii przejmą prawdopodobnie prawicowi nacjonaliści.

Socjaliści płacą za kryzys, który szczególnie dotknął Katalonii, do niedawna najsilniejszego pod względem gospodarczym regionu kraju, dziś zepchniętego na drugie miejsce przez Madryt.

Katalończycy są przekonani, że zawiniły złe rządy socjalistów i polityka solidarności, która zmusza ich do wspierania ubogich regionów Hiszpanii. Stąd wzrost notowań nacjonalistów i separatystów.

[b]Rz: Co powiedziałby pan tym, którzy biją na alarm, że Hiszpania się rozpada?

Alfons López Tena: [/b]Mają rację. To jest demokracja. Jeśli większość mieszkańców Katalonii opowie się za demokracją, Hiszpanie będą rządzić w swoim kraju, a my w swoim. PYT: Odwiedzający Katalonię Polacy widzą dobrobyt i dużo wolności. Jak pan wytłumaczy Polakowi, o co chodzi tym, którzy prą do niepodległości?

Reklama
Reklama

W Hiszpanii nie ma dla nas miejsca. Hiszpania nas nie kocha. Nie chcemy być mniejszością w państwie, które nie dba o nasze interesy. Jesteśmy tu tylko po to, by płacić i słuchać. Wyobraźmy sobie, że co roku Polacy muszą oddać, na przykład do Brukseli, 10 procent PKB. W dodatku nie mają wpływu na to, na co zostaną wydane te pieniądze. Jesteśmy w takiej sytuacji. Fiaskiem skończył się projekt Hiszpanii wielonarodowej, w której wszystkie narody miałyby równe prawa. Dlatego wolimy stworzyć własny kraj, który będzie bronił naszych interesów.

[b]Macie dużą autonomię. Na ile Hiszpania musiałaby ją poszerzyć, by zadowolić zwolenników niepodległości? [/b]

Trzeba by wrócić do polityki z połowy lat 80. i początku 90. Mieliśmy z Madrytem wspólne projekty: skończenie z dyktaturą, wejście do UE, modernizacja kraju. Kiedy to zostało osiągnięte, zabrakło dla nas miejsca. Jeśli byłoby możliwe stworzenie państwa wielonarodowego, jak Finlandia, Kanada, Belgia czy Szwajcaria, nie dążylibyśmy do niepodległości. Ponieważ zamknięto wszystkie drzwi, mamy dwa wyjścia: rezygnację z naszych aspiracji albo stworzenie własnego państwa.

[b]Pierwszym krokiem byłoby referendum?[/b]

Nie, pierwszym krokiem są wybory do katalońskich władz i parlamentu. Jeśli większość w parlamencie zdobędą partie otwarcie opowiadające się za niepodległością, i to proklamowaną podczas najbliższej kadencji, to referendum nie będzie konieczne. Słowacja stała się państwem bez referendum, Kosowo też. Ale musi być spełniony podstawowy warunek: wyborcy muszą mieć jasność, kogo popierają.

[b]Jest pan współzałożycielem ugrupowania „Katalonia. Solidarność. Niepodległość”...[/b]

Reklama
Reklama

Nie jesteśmy partią, ale ruchem, którego korzenie sięgają początków minionego wieku. Wtedy bardzo różne ugrupowania były w stanie zapomnieć o podziałach i wspólnie startować w wyborach, by wywalczyć autonomię Katalonii. Odnieśli sukces. Teraz też proponowaliśmy partiom, by zapomniały o różnicach i znalazły wspólny mianownik – niepodległość. Nasza propozycja została odrzucona. Postanowiliśmy więc się oprzeć na ruchu społecznym. Naszym celem nie jest udział we władzy dla przyjemności rządzenia. Jeśli wejdziemy do parlamentu, interesuje nas udział w rządzie tylko wówczas, gdy będzie gotowy iść ku niepodległości.

[b] Niepodległa Katalonia znalazłaby się w izolacji.[/b]

Wcale nie. UE jest unią krajów. Polak ma prawo mieszkać w Katalonii, pracować, importować z Katalonii, głosować w wyborach europejskich i samorządowych. Możemy to utracić, wyłącznie jeśli wszyscy członkowie jednogłośnie wykreślą Katalonię z UE albo ona sama zdecyduje o wyjściu z Unii. To niemożliwe, by oparta na wolności i demokracji UE wyrzuciła członka, który postanowił się usamodzielnić w pokojowy i demokratyczny sposób. Katalonia pozostałaby w Unii, to się nazywa "rozszerzenie wewnętrzne".

[b] Samodzielna Katalonia byłaby w stanie sama się utrzymać?[/b]

Każdy Katalończyk zarabiałby rocznie o 3 tysiące euro więcej, tyle odsyła do Madrytu. Katalonia byłaby czwartym krajem w Europie pod względem dochodów na głowę mieszkańca. Nasza gospodarka jest oparta na eksporcie. Nic nam nie grozi.

[b] Katalonia utrzymywałaby stosunki z Hiszpanią?[/b]

Reklama
Reklama

To zależałoby od Hiszpanii. Wielu opowiadających się za niepodległością Katalończyków jest pochodzenia hiszpańskiego. Tak jak ja. Najlepszym wyjściem byłoby utrzymanie dobrosąsiedzkich stosunków. Mamy przecież dużo wspólnego. Tak współpracują Czesi i Słowacy. Jestem za utrzymaniem dwóch języków oficjalnych katalońskiego i hiszpańskiego. Co do reszty – czas pokaże.

[i]Alfons López Tena, prawnik, polityk, naukowiec. W lipcu wraz z Urielem Beltranem i Joanem Laportą, byłym prezesem FC Barcelony, stworzył ruch, który stawia sobie za cel doprowadzenie do niepodległości Katalonii [/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama