Przyczyna zdarzenia nie jest jeszcze znana. Do katastrofy doszło ok. godz. 2:00 w nocy czasu lokalnego.

- Budynek miał 12 pięter. Cała tylna część budynku się zawaliła - powiedziała sierżant Marian Cruz policji Surfside.

Policja hrabstwa Miami-Dade poinformowała, że w wyniku zawalenia się budynku zginęła jedna osoba.

Santo Mejil powiedział "Miami Herald", że odebrał telefon od żony, która przebywała w budynku jako opiekunka starszej kobiety.

- Powiedziała, że usłyszała wielki wybuch. To było jak trzęsienie ziemi - relacjonował mężczyzna, którego żonę później ewakuowali strażacy.

Na miejsce katastrofy wysłano ponad 80 zastępów straży pożarnej. Ratownicy pomagali ludziom wydostać się z jeszcze stojącej części budynku oraz przeszukiwali rumowisko w poszukiwaniu ofiar i tych, którym udało się przeżyć. Akcja trwa. Nie wiadomo, ile osób przebywało w gmachu w chwili jego zawalenia się.

Wybudowany nad oceanem budynek powstał w 1981 r., znajdowało się w nim ok. 130 mieszkań. Z relacji stacji WPLG wynika, że trwał gruntowny remont obiektu.