Rozpoczął się proces utraty nie tyle tożsamości, bo ta wykazywała zaskakującą trwałość, ile ojczystego języka ustępującego stopniowo łotewskiemu (głównie w Rydze, gdzie dominowały szkoły łotewskie) i rosyjskiemu (przede wszystkim w Łatgalii, gdzie przeważały szkoły rosyjskie). Polityka oświatowa spowodowała, że w 1989 r. jedynie 16 520 Polaków uznało język polski za ojczysty, 32 734 zdeklarowało rosyjski, 8895 – łotewski, 1766 – białoruski, 310 – ukraiński, i 191 – inny.

Dopiero w sierpniu 1988 r. powstał w Dyneburgu Ośrodek Kulturalno-Oświatowy Polaków Promień, kierowany przez Henryka Świrkowskiego. W listopadzie Ita Kozakiewicz założyła w Rydze Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Polaków na Łotwie. 14 stycznia 1990 r. na zjeździe Polaków z całej Łotwy działające dotąd stowarzyszenia połączyły się w Związek Polaków na Łotwie, który stał się prawnym kontynuatorem polskich organizacji z lat 1918 – 1940. Na czele związku stanęła Ita Kozakiewicz, zwolenniczka ścisłej współpracy Polaków z państw bałtyckich. Równocześnie zaczęło się odradzać polskie szkolnictwo. Początkowo były to ledwie polskie klasy w Rydze i Dyneburgu. Dzisiaj działa pięć polskich szkół – średnie w Rydze, Dyneburgu i Rezekne i podstawowe w Krasławiu i Jakabpilsie. Po 20 latach związek liczy 15 oddziałów, działają polskie szkoły, przedszkola, prasa, radio, harcerstwo, instytucje charytatywne i kluby sportowe. To jeszcze nie poziom aktywności z lat międzywojennych, ale wydaje się, że o przyszłość Polaków na Łotwie możemy być spokojni.