Tomczyk na konferencji prasowej zwracał uwagę, że "kilkaset tysięcy wyborców" mieszkających poza granicami zostało w czasie wyborów prezydenckich "pozbawionych prawa do głosowania" - podaje Onet.

Z kolei Barbara Nowacka apelowała, by wszyscy, którzy dopatrzyli się nieprawidłowości w procesie głosowania "zgłaszali protesty wyborcze".

- Skala nieprawidłowości jest ogromna - mówiła Nowacka.

Tomczyk mówił, że w wielu kurortach w Polsce "zabrakło kart i ludzie nie głosowali". Za granicą - jak przekonywał - wysłane do wyborców pakiety wyborcze często "nie wracały lub wracały z błędami".

Tomczyk zarzucał też TVP manipulacje w czasie kampanii wyborczej i atakowanie kandydata opozycji. - Wybory to było zderzenie kandydata z państwem PiS i propagandą - mówił dodając, że "Władimir Putin mógłby się od TVP uczyć".

Poseł PO ocenił też, że wybory prezydenckie "wygrał Jacek Kurski".

Protesty wyborcze można składać do czwartku.12 lipca, w II turze wyborów prezydenckich w Polsce, urzędujący prezydent, Andrzej Duda, uzyskał 51,03 proc. głosów.