- Liczba osób zabitych wynosi 232, w tym 120 mężczyzn i 112 kobiet - poinformowała policja, dodając, że przyczyną śmierci większości ofiar było uduszenie. Ciała ofiar zostały przyniesione do miejskiej sali gimnastycznej, gdzie mają być zidentyfikowane.
Luiza Sousa, przedstawicielka policji z Santa Maria powiedziała, że ogień wybuchł, gdy jeden z członków występującego właśnie zespołu albo z jego ekipy technicznej zapalił flarę, od której zajął się sufit klubu, a ogień rozprzestrzenił się w ciągu kilku sekund.
Próby ratowania ludzi z pożaru w dyskotece
Ogień wybuchł około godz. 2 w nocy czasu miejscowego (godz. 5 czasu polskiego) w klubie "Kiss". Według przedstawiciela klubu był on niemal pełny i bawiło się w nim wówczas od 1000 do 2000 ludzi. Wśród gości wybuchła panika i zaczęli przepychać się do wyjścia.
Cytowany przez lokalną gazetę 23-latek powiedział: "Udało mi się wyjść tylko dlatego, że jestem bardzo silny".
Pogorzelisko wciąż przeszukują strażacy. Większość ofiar zmarła z powodu uduszenia lub została stratowana.
- To działo się naprawdę szybko. Było dużo dymu, bardzo ciemnego - relacjonuje 29-latka, której udało się wyjść.
Prezydent Brazylii Dilma Rousseff z powodu tragedii skróciła wizytę w Chile, gdzie odbywa się szczyt Unii Europejskiej i regionalnego bloku Ameryki Łacińskiej i Karaibów CELAC, i wraca do kraju - poinformował jej rzecznik.
Santa Maria, położone na samym południu Brazylii przy granicy z Argentyną i Urugwajem w odległości około 300 km od stolicy stanu Rio Grande do Sul, Porto Alegre, jest ważnym miastem uniwersyteckim. Mieszka w nim około 250 tys. ludzi.
Jak podkreśla agencja AP, jest to jeden z najtragiczniejszych pożarów, do jakich doszło w nocnych klubach od ponad dekady. 25 grudnia 2000 roku w pożarze w dyskotece w mieście Luoyang w Chinach zginęło 309 ludzi.
Tragedia w nocnym klubie w Brazylii