Kilka lat temu, w czasie przygotowywania książki „Księża wobec bezpieki” był ksiądz w podobnej sytuacji, jak dziś ks. Lemański.
Ks. Tadeusz Isakowicz- -Zaleski:
Rzeczywiście, kardynał Stanisław Dziwisz dwukrotnie wydawał mi zakaz występowania w mediach. Był nawet bardzo ostry komunikat kanclerza kurii odsądzający mnie od czci i wiary. Nosiłem się nawet wtedy z zamiarem odejścia z kapłaństwa, bo uważałem, że dzieje mi się krzywda. Ale każdy ksiądz w czasie święceń kapłańskich ślubuje posłuszeństwo swojemu biskupowi i chociaż nie zgadzałem się z moim ordynariuszem, postanowiłem się podporządkować.
Z perspektywy czasu uważam, że zrobiłem dobrze. Moja książka sama się obroniła i zakaz został cofnięty. Ostatnio, gdy pisałem o lobby homoseksualnym w Kościele, kardynał zaprosił mnie na posiedzenie Rady Kapłańskiej. Odbyła się dyskusja. Padały różne głosy, ale udało się wszystko załatwić na zasadzie dialogu.
W tym konflikcie zabrakło dialogu?
Moim zdaniem ksiądz Wojciech zagalopował się i poszedł na wojnę z arcybiskupem. Jego oświadczenie to dno. Niczego w nim nie tłumaczy. Ale wyciąga armaty sugerując jakieś podteksty seksualne.
Kulisy konfliktu ks. Lemańskiego z abs. Hoserem
Zbigniew Nosowski, który jest przyjacielem ks. Lemańskiego, mówi, że nie o to chodzi.
Tak, ale 90 proc. ludzi, którzy znają sprawę kardynała O’Briena, domyśla się, że chodzi o molestowanie i nie pomogą żadne zaprzeczenia. To już poszło w świat. Dziwi mnie, że sam ksiądz Lemański milczy. Przecież jak się wyciąga armatę, to trzeba tłumaczyć do końca. Moim zdaniem są to po prostu pomówienia.
Co będzie dalej?
Nie wiem. Ksiądz ma prawo odwołać się do Watykanu i zapowiada, że to zrobi. Mógł to też zrobić bez wydawania oświadczenia. Inna sprawa, że dał się uwieść mediom niezbyt przychylnym Kościołowi. Gdy 7 lat temu kard. Dziwisz wydał mi zakaz wypowiedzi, „Gazeta Wyborcza” przyklasnęła. A teraz z księdza Lemańskiego robi męczennika i pisze, że łamane są prawa człowieka.
—rozmawiał Tomasz Krzyżak