Niektórzy pasażerowie samolotu Lockheed C-130 wyskoczyli z niego na kilka sekund przed tym, jak samolot rozbił się i stanął w płomieniach.
Samolotem podróżowali żołnierze, którzy mieli brać udział w operacjach antyrebelianckich. Maszyna próbowała wylądować na lotnisku Jolo w południowej prowincji Sulu.
Na pokładzie samolotu znajdowało się 96 pasażerów. 49 wojskowych zostało rannych, a także czterech cywilów na ziemi - powiedział generał dywizji Edgard Arevalo.
Na konferencji prasowej Arevalo powiedział, że samolot był w "bardzo dobrym stanie" i miał 11 000 godzin lotu przed kolejnym przeglądem.
- Jesteśmy zdeterminowani, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w tym bardzo tragicznym incydencie, ponieważ według dostępnych informacji samolot postępował zgodnie z określonymi protokołami - powiedział.
- Zapewniamy, że jesteśmy transparentni i wyniki dochodzenia (zostaną udostępnione), gdy zostaną zakończone - dodał Arevalo, mówiąc, że władze nadal szukają rejestratorów lotu.
Lotnisko w Jolo ma 1200-metrowy pas startowy, który zwykle przyjmuje cywilne loty, czasami zdarzają się loty wojskowe.
Samolot Lockheed dopiero niedawno przybył na Filipiny i był jednym z dwóch dostarczonych przez rząd USA.
Najgorszą katastrofą lotniczą na Filipinach była katastrofa Boeinga 737 linii Air Philippines w 2000 r., w której zginęło 131 osób.