W przyszłym tygodniu otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich. Ale już w czwartek szkoły będą mogły skorzystać z wirtualnej lekcji na żywo. Czy w ten sposób muzeum chce przyciągnąć odwiedzających?
Piotr Majewski:
Strony internetowe, lekcje online czy wystawy mają służyć temu, by ludzie wstali od komputerów i poszli do muzeum. Wszystkim muzeom zależy na tym, by dotrzeć do tych, którzy bez internetu nigdy by się o ich działalności i inicjatywach nie dowiedzieli. Działa to zwłaszcza w przypadku niewielkich instytucji. Luwr, Muzeum Brytyjskie czy placówki w Berlinie to marki same w sobie. Tam zawsze będą przychodzić ludzie. Ale bez pośrednictwa stron internetowych mało kto dowiedziałby się, że Muzeum Regionalne w Stalowej Woli ma doskonałą kolekcję malarstwa Stefana Norblina czy zbiór art déco.
Twierdzi pan, że dzisiaj nie wystarczy już pokazać „Mony Lisy" czy „Damy z gronostajem", a spacer po muzeum musi być ciekawą przygodą.
Powinniśmy jednak zachować proporcje. To prawda, że coraz więcej ludzi jest zainteresowanych technikami multimedialnym. Ale pamiętajmy, że nie tylko takie osoby chodzą do muzeów. Dziś panuje tendencja, żeby do ekspozycji muzealnych wprowadzać coraz więcej elementów multimedialnych, bo pomagają one przemówić eksponatom.