Andrij Deszczyca:
Bitwa o lotnisko donieckie jest dla nas bardzo ważna, ma znaczenie symboliczne. Chcemy utrzymać pozycje z czasu podpisania porozumienia mińskiego. Czekamy, aż inni sygnatariusze umowy zaczną się z niej wywiązywać. Teraz obszar, który był wcześniej pod kontrolą strony ukraińskiej, nadal pod nią pozostaje.
Była próba odbicia tego lotniska.
Kto atakował? – Trudno powiedzieć, czy to Rosjanie czy nie Rosjanie. Rosjanie nie używają raczej swoich wojsk, ale separatyści używają rosyjskiej broni. Czyli odbywa się to z poparciem Rosjan.
Skoro siły, które wojują przeciwko Ukrainie, wywieszają flagi rosyjskie, to o czymś to świadczy.
Nie chodzi o samą infrastrukturę lotniska, ale o to, żeby dotrzymać ustaleń. Czyli żeby linia rozdzielająca obie strony konfliktu została utrzymana. To jest część umów mińskich. Jak ich dotrzymamy, będziemy negocjować, co zrobić dalej. Ale jeżeli będą ginąć ludzie, jeżeli separatyści wspierani przez Rosję cały czas będą atakować, to my będziemy się bronić.
Separatyści nie po raz pierwszy zerwali tę umowę, wcześniej zrobili to kilka razy.
Jestem w tej chwili w centrum Kijowa na marszu przeciwko terroryzmowi i agresji rosyjskiej.
Ludzie, którzy w nim uczestniczą, mówią, że trzeba zatrzymać rosyjską agresję. I nie dopuścić, by było więcej ofiar. To, co wydarzyło się w Wołnowasze [miejscowość w pobliżu frontu w obwodzie donieckim; 13 stycznia separatyści ostrzelali tam autobus pasażerski, w wyniku czego zginęło kilkanaście osób – przyp. red.], to mniej więcej to, co się zdarzyło w Paryżu [chodzi o zamachy terrorystów islamskich – red.]. Okoliczności inne, ale skutek ten sam – zabijanie cywilów.
Wysłuchał: J.H.