28-letni Niemiec Andreas Lubitz od września 2013 roku pracował w Germanwings. Posiadał licencję drugiego pilota, a w powietrzu spędził około 630 godzin, w tym około 100 na pokładzie airbusa A320. Jego doświadczenie było stosunkowo niewielkie. Pierwszy pilot wtorkowego lotu miał wylatanych około 6 tysięcy godzin.

Lubitz mieszkał z rodzicami w miejscowości Montabaur, położonej między Kolonią a Frankfurtem. W tamtejszym liceum zdał w 2007 roku maturę.

Był członkiem lokalnego klubu szybowcowego. Jego kolega z klubu, Peter Ruecker, powiedział agencji Reutera, że Lubitz był miłym, młodym człowiekiem, "wesołym a czasem nawet nieco za spokojnym". Był lubiany i dobrze zintegrowany ze środowiskiem. Miał przyjaciół i nie był samotnikiem. Ruecker nie potrafi uwierzyć w to, że Lubitz mógł rozmyślnie spowodować katastrofę. - Brakuje mi po prostu słów i nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. To niemożliwe, chyba, że został wytrenowany przez Al-Kaidę - dodał. Również przewodniczący klubu szybowcowego LSC Westerwald Klaus Radke powiedział, że Lubitz był "miłym, młodym człowiekiem", który jeszcze w ubiegłym roku zgłosił się do klubu, by odnowić licencję pilota szybowcowego.

W 2008 roku Andreas Lubitz został przyjęty do szkoły pilotów Lufthansy w Bremie. W trakcie egzaminów wstępnych przeszedł odpowiednie testy psychologiczne. W 2009 roku przerwał jednak naukę. Prezes Lufthansy Carsten Spohr nie chciał jednak ujawnić z jakiego powodu. Po przerwie Lubitz wznowił naukę w szkole pilotów. - Nie było w tym nic niezwykłego, przeszedł ponownie badania medyczne - tłumaczył Spohr. Szef Lufthansy przyznał jednak, że od momentu egzaminów wstępnych w 2008 roku Lubitz musiał poddawać się jedynie badaniom medycznym, nie psychologicznym. Zdaniem Carstena Spohra był dobrym lotnikiem i dlatego został we wrześniu 2013 roku zatrudniony jako pierwszy oficer (drugi pilot) w spółce-córce Lufhansy Germanwings.

Posiadany przez niego certyfikat pozwalał na samotne przebywanie w kokpicie. W samolotach Germanwings i Lufthansa nie obowiązuje przepis o koniecznej obecności dwóch osób w kabinie pilotów.

Niemieckie służby bezpieczeństwa poinformowały, że nazwisko drugiego pilota nie widniało na liście osób podejrzanych o związki z grupami terrorystycznymi. Przedstawiciele Lufthansy nie potrafią wyjaśnić zachowania swojego pilota.

Do katastrofy airbusa A320 niemieckich linii Germanwings doszło we wtorek. W trakcie lotu pierwszy pilot opuścił kokpit, zostawiając za sterami Andreasa Lubitza. Mężczyzna zamknął drzwi i rozpoczął procedurę schodzenia maszyny. Nagrania zgromadzone na czarnej skrzynce wykazały, że do samego momentu katastrofy mężczyzna był żywy. Na taśmach słychać również pierwszego pilota, który bezskutecznie próbuje wyważyć drzwi kabiny.