Reklama

Turcja zmienia przebieg wojny

Po miesiącach namów Ankara zdecydowała się włączyć do walki z islamistami. Ale na własnych warunkach.

„To całkowicie zmienia grę. To wielka sprawa mieć Turcję po swojej stronie" – powitał ją w telewizji CNN pułkownik amerykańskiego lotnictwa Rick Francona. Od piątku tureckie samoloty atakują oddziały islamistów w północnej Syrii i Iraku.

W Syrii i Iraku nie ma żadnej siły wojskowej, która byłaby w stanie powstrzymać nieustanny marsz bojówkarzy Państwa Islamskiego Iraku i Lewantu. Jedynie w północnej części Iraku oddziałom kurdyjskich Peszmergów udało się ich zatrzymać, ale nie pokonać.

Nikt nie panuje nad większością terenów, na których się toczą walki z bojówkarzami w obu sąsiadujących państwach. Rządy centralne – zarówno w Bagdadzie, jak i Damaszku – kontrolują jedynie południowe części swoich państw. Poza islamistami wszędzie działają grupy powiązane z Al-Kaidą i uzbrojone oddziały poszczególnych plemion i grup etnicznych (z najsilniejszymi spośród nich Kurdami). Ale wszystkie są zbyt słabe, by się zmierzyć z Państwem Islamskim.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama