Najnowszy projekt Minge to Fundacja Black Butterflies. Ma wspierać osoby doświadczone przez los.
- Informacja o tym, że ktoś ma nowotwór przyjmowana jest jak wyrok: „O matko, koniec świata, moje życie się skończyło”. Tymczasem ja mówię: dostajesz zwolnienie z pracy, zwolnienie z obowiązków domowych, także z wielu kontaktów, bo ludzie przestają dzwonić, przede wszystkim dlatego, że nie wiedzą jak się zachować. Ten czas trzeba wykorzystać – podkreśla Minge. – Bo nagle pojawia się bardzo dużo wolnego czasu. 90 procent. I wtedy zamiast myśleć i rozpamiętywać trzeba działać.
- Sięgnij po najbardziej nierealne marzenia. Chciałeś/Chciałaś nagrać płytę, ale nigdy nie było możliwości, bo pracujesz w szkole czy banku? Nasza fundacja chce to umożliwić – mówi Minge.
Dlatego fundacja zaprasza do – jak to nazywa Minge – komnat. Jest komnata muzyczna, literacka, podróżnicza. – W każdej z nich są mentorzy – osoby znane, także te mające za sobą trudne doświadczenia – które będą pomagać w realizacji marzeń. Na przykład w komnacie muzycznej mamy Blue Cafe, w podróżniczej Martynę Wojciechowską – wymienia Minge. – Te osoby będą się zmieniać, ale zawsze taki mentor będzie wspierać osobę chorą w realizacji jej marzeń.
Fundacja zainauguruje działalność 19 listopada pokazem najnowszej kolekcji haute couture Black Butterflies w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie. Cały dochód ze sprzedaży kolekcji, która premierę miała w lipcu na Paris Haute Couture Fashion Week, wesprze działalność fundacji.