Reklama

Donbas: kto powinien ustąpić

Moskwa i separatyści eskalują żądania wobec Ukrainy przed rozpoczęciem rozmów pokojowych.

Aktualizacja: 13.01.2016 20:02 Publikacja: 12.01.2016 18:27

W Donbasie codziennie naruszane jest zawieszenie broni. Na zdjęciu mieszkańcy przedmieść Doniecka ch

W Donbasie codziennie naruszane jest zawieszenie broni. Na zdjęciu mieszkańcy przedmieść Doniecka chronią się przed ostrzałem

Foto: AFP

- Rosja nie zamierza zmieniać swojej polityki wobec wojny domowej na Ukrainie – powiedział „Rz" moskiewski politolog Siergiej Markow.

Dzień przed rozpoczęciem rozmów – znów w Mińsku – do Kijowa przyleciał nowy rosyjski negocjator: bliski współpracownik prezydenta Putina, członek kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa Borys Gryzłow. Jego samolot musiał otrzymać specjalną zgodę władz Ukrainy na pojawienie się w ukraińskiej strefie powietrznej. Od 25 października rosyjskim samolotom nie wolno latać nad Ukrainą.

Prezydenckie słowo

Podpisane w Mińsku porozumienia pokojowe, które miały zakończyć wojnę w Donbasie, formalnie utraciły moc 31 grudnia. Do tego czasu bowiem miały zostać wypełnione przez obie strony, kalendarium w nich zawarte nie sięga 2016 roku.

W telefonicznej rozmowie 30 grudnia prezydenci Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji (krajów, które tworzą tzw. normandzki format uregulowania konfliktu) uzgodniły jedynie ustnie, że porozumienia mińskie będą ważne w obecnym roku. Przynajmniej przerwanie ognia, co ma umożliwić dalsze prowadzenie rozmów. Nie zważając przy tym na to, że nie został wypełniony ani jeden z 13 punktów dokumentu, poczynając od wstępnych: całkowitego przerwania ognia i pełnej wymiany jeńców.

Zarówno Moskwa, jak i jej separatyści w Donbasie oskarżają Kijów o to, że nie wypełnia porozumień pokojowych. „Najważniejsze, co powinno zostać zrobione dla wypełnienia porozumień z Mińska, leży po stronie obecnych kijowskich władz" – powiedział w styczniowym wywiadzie dla niemieckiego „Bilda" Władimir Putin. Rosyjski przywódca przede wszystkim żąda, by Kijów przeprowadził reformę konstytucyjną. „Ale ona może być przeprowadzona dopiero po pełnym przerwaniu ognia. Tak tam jest napisane (w porozumieniach rozejmowych)" – natychmiast powiedzieli niemieccy dziennikarze. „Nie, nie tak (jest napisane)" – równie szybko skłamał Putin.

Reklama
Reklama

Łańcuch zależności

– W pierwszej kolejności niech (władze w Kijowie) wykonają swoją część mińskich porozumień, czyli uzgodnią z nami zmiany w konstytucji oraz określą prawny status terytoriów naszych ludowych republik. Dopiero wtedy będziemy mogli o czymkolwiek rozmawiać – wtórował Putinowi w rozmowie z „Rz" Myrosław Rudenko, deputowany tzw. parlamentu Donieckiej Republiki Ludowej. Podobnie uważa przedstawiciel ługańskich separatystów na rozmowy w Mińsku Wladislaw Dejnego.

W Kijowie z kolei nie tracą wiary w pomoc zachodnich sojuszników i wprowadzone przez nich sankcje. – Obecnie Moskwa jest pod dużą presją Berlina i Paryża. Nalegają one, by Putin wycofał się z Donbasu. Liczymy, że tak będzie, biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą Rosji i inne problemy, związane z zaangażowaniem Moskwy w wojnę na Bliskim Wschodzie. Jedynie pogarszająca się sytuacja na własnym podwórku może zmusić Putina do pewnych ustępstw – sądzi z kolei kijowski politolog Ołeksandr Palij.

– Nie traktujemy kijowskich władz jako władz suwerennego kraju, ponieważ zostały one mianowane przez Waszyngton. Ustępstwa wobec Kijowa oznaczałyby ustąpienie Waszyngtonowi. Dlaczego mielibyśmy ustępować Amerykanom? – z kolei Markow przedstawia opinie panujące na Kremlu.

– Jeżeli Moskwa ustąpi, Waszyngton nie zakończy swojej hybrydowej wojny, której celem jest obalenie Władimira Putina. Jeżeli Putin ustąpi, władze USA potraktują to jako przejaw słabości – dodaje.

W rezultacie w tzw. podgrupach Grupy Kontaktowej (złożonej z Rosji, Ukrainy i przedstawicieli separatystów) nie udało się nawet uzgodnić ceny, jaką powinni płacić Ukrainie separatyści za wodę dostarczaną na opanowane przez nich tereny.

Wojsko zostaje

Jednak obecnie główny polityczny spór dotyczy wyborów lokalnych, jakie chcą przeprowadzić separatyści. Powinni byli to zrobić już w październiku, razem z całą Ukrainą, ale odmówili. Teraz nie chcą zezwolić na udział w nich ukraińskich partii oraz mediów. A zgodnie z porozumieniami powinny się one odbyć według ukraińskiego prawa i pod nadzorem OBWE.

Reklama
Reklama

Jednocześnie Moskwa nie chce słyszeć o wycofywaniu swoich wojsk z Donbasu przed wyborami. – W Kijowie bezczelnie kłamią o obecności rosyjskich żołnierzy w Donbasie, by ciągle zwlekać z realizacją porozumień – twierdzi Markow, mimo że w Kijowie właśnie toczy się proces dwóch rosyjskich żołnierzy z jednostki GRU (wywiadu wojskowego), złapanych na linii frontu w Donbasie.

Ani Kreml, ani jego separatyści nie chcą jednak wypełniać punktu mińskich porozumień o przekazaniu kontroli na ukraińsko-rosyjskiej granicy w ręce Ukraińców. Dla Kijowa z kolei jest to najważniejszy punkt umowy, bez którego nie chce rozmawiać o innych. Ukraińcy uważają, że wraz z odcięciem Donbasu od rosyjskiego wsparcia wojskowego uda się zakończyć wojnę.

– Rosyjskie władze twierdzą uparcie, że na Ukrainie trwa wojna domowa. Jeśli tak, to niech wycofają z Donbasu swoich żołnierzy i najemników. A wtedy pozostanie tam jedynie garstka miejscowych bojówkarzy. Nie ma tam już ludzi niezależnych od Moskwy. Rosyjskie służby konsekwentnie pozbywają się ich, by całkowicie kontrolować sytuację – mówi kijowski politolog Palij.

Współpraca: Rusłan Szoszyn

Zobacz także:

Turcja ponownie na celowniku

Reklama
Reklama
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Wydarzenia
Totalizator Sportowy ma już 70 lat i nie zwalnia tempa
Polityka
Andrij Parubij: Nie wierzę w umowy z Władimirem Putinem
Materiał Promocyjny
Ubezpieczenie domu szyte na miarę – co warto do niego dodać?
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama