Jarosław Marciniak podkreślił w programie #RZECZoPOLITYCE, że nigdy nie pobierał żadnego wynagrodzenia za pracę w KOD. Dodał, że sprawę faktur Mateusza Kijowskiego, o których pisaliśmy w zeszłym tygodniu w "Rzeczpospolitej", wyjaśni audyt.

- Dobrze byłoby, gdyby Mateusz (Kijowski - red.) stanął z boku, powiedział: będzie audyt, przeprowadźmy go, będą wnioski - powiedział Jarosław Marciniak pytany, co powinien zrobić lider KOD w związku ze sprawą faktur, jakie wystawiał Komitetowi Obrony Demokracji za świadczenie usług informatycznych. - Audyt zrobi profesjonalna firma zewnętrzna, a jednocześnie wewnętrzna komisja będzie pytać o to, jak było - dodał Jarosław Marciniak.

Marciniak przyznał, że w KOD trwa proces wyborczy. - Na Śląsku były wybory 8 stycznia, zostałem wybrany szefem. Udało mi się zdobyć ok. 60 procent poparcia - powiedział. - Będziemy mieć zarząd KOD na Śląsku, który będzie ze mną współpracował - dodał.

Na pytanie o to, czy liderzy KOD powinni dostawać wynagrodzenie za swoją działalność na rzecz Komitetu, Jarosław Marciniak odpowiedział, że odbędą się rozmowy na temat tego, czy zarząd KOD powinien otrzymywać wynagrodzenie. - Były głosy, że być może zarząd i przewodniczący w regionach powinni pobierać wynagrodzenie - powiedział Marciniak.

Jarosław Marciniak wyraził wątpliwość, by Mateusz Kijowski mógł "pogrążyć" KOD. - KOD to są tysiące ludzi. Twarzy jest wiele, ruch ma wielu liderów – Radomira Szumełdę, Magdalenę Flis, Małgorzatę Lech-Krawczyk, ludzi w zarządzie, którzy dobrze pracują. Mam nadzieję, że wybory w KOD to potwierdzą, a media nas jako wybranych demokratycznie liderów KOD będą częściej zapraszać  - powiedział Jarosław Marciniak.

Pytany o to, czy KOD pojawi się 11 stycznia przed Sejmem, szef śląskich struktur Komitetu odpowiedział, że taki mamy plan. - Pojawimy się przed budynkiem Sejmu o godz. 17. Być może będzie to wcześniej - powiedział Jarosław Marciniak, dodając, że zależy to od tego, co wydarzy się na tym posiedzeniu Sejmu.