W ramach lotniczej ewakuacji z Kabulu przeprowadzonej przez Niemcy z kraju uciekło 5 347 osób, w tym ponad 4 100 Afgańczyków.
W Afganistanie nadal przebywa około 300 obywateli Niemiec. MSZ nie poinformowało, ilu na miejscu pozostało byłych afgańskich pracowników i ich rodzin.
- Szacujemy, że w kraju pozostało co najmniej 5 tys. byłych członków personelu afgańskiego i ich rodzin - powiedział agencji Reutera Marcus Grotian, oficer Bundeswehry i założyciel „Sieci wsparcia lokalnego personelu Afgańskiego”.
- Kluczowym problemem w wydostaniu tych ludzi z Afganistanu w tej chwili jest to, że niemiecka ambasada w Kabulu jest zamknięta, co oznacza, że nie mogą otrzymać dokumentów uprawniających ich do podróży do Niemiec - dodał.
Grotian wskazał, że inne ambasady zaczęły wystawiać wirtualne wizy, aby współpracownicy mogli udowodnić swoją tożsamość. Jego zdaniem podobnie powinien postąpić rząd w Berlinie.
Zapowiedział, że jego organizacja zrobi wszystko, aby zapewnić bezpieczeństwo pozostałym pracownikom i ich rodzinom, nawet jeśli szanse na osiągnięcie celu w najbliższym czasie będą niewielkie.
Talibowie zapowiedzieli, że Afgańczycy z pozwoleniem na wyjazd będą mogli lecieć cywilnymi samolotami po wycofaniu się obcych wojsk. Jednak wielu Afgańczyków, byłych pracowników zachodnich misji, obawia się prześladowań z rąk bojowników, którzy zajęli stolicę niespełna dwa tygodnie temu.