Trzy polskie wojskowe samoloty poleciały do Kabulu, aby ewakuować Afgańczyków, którzy współpracowali z naszymi służbami, armią i dyplomatami w czasie misji wojskowej. Na liście do ewakuacji we wtorek było ok. 120 osób, w tym troje Polaków. Jeden ze scenariuszy zakładał, że dwa polskie samoloty wojskowe Hercules C-130 wahadłowo będą operować na lotnisko w Kabulu z bazy przesiadkowej prawdopodobnie w Uzbekistanie. W odwodzie jest też mniej pojemny samolot wojskowy CASA C-295M.

– Zobowiązałem szefów MON i MSWiA do szczegółowego przejrzenia dokumentacji sprzed lat, aby każdy, kto kiedykolwiek współpracował z RP, mógł uzyskać schronienie. Polska nie zostawia przyjaciół i sojuszników w potrzebie – mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki. Powstać też ma rządowy program wsparcia dla uciekinierów.

Dowiedz się więcej: Ewakuacja last minute. Powstaje rządowy program wsparcia

Wicepremier Piotr Gliński we wtorek ocenił w Polsat News, że „nie jest naszą rolą krytyka prezydenta Stanów Zjednoczonych”. - Sytuacja jest bardzo poważna, w zasadzie każdy rozsądny człowiek mógł się spodziewać, że w momencie wycofanie się wojsk amerykańskich talibowie szybko poradzą sobie z opanowaniem Afganistanu. Analitycy, którzy znają ten region świata spodziewali się, że zostanie on tak szybko zajęty przez talibów - stwierdził.

- Naszą rolą jest teraz pomoc humanitarna dla wszystkich potrzebujących - podkreślił, zaznaczając przy tym, że Polska wysłała swoje samoloty do Kabulu - tłumaczył minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu.

Pytany o możliwą falę uchodźców, po opanowaniu Afganistanu przez talibów, Gliński zapewnił, że „jesteśmy na to przygotowani, mamy siły i środki”.

- To od naszej woli zależy, ile osób zostanie przyjęte - podkreślił wicepremier. - Polska obroniła się przed falą uchodźców w 2015 roku i teraz też się obroni. Będziemy postępowali odpowiedzialnie, obronimy Polskę - powiedział Piotr Gliński.