Mohammed Al-Emadi, dyplomata z Kataru powiedział o tym w czasie wywiadu jakiego udzielił izraelskiemu nadawcy publicznemu Kane. Ani Izrael, ani kontrolujący Strefę Gazy Hamas nie odniosły się do tej propozycji.

Od 30 marca na granicy Izraela i Strefy Gazy dochodzi do starć między izraelską armią a Palestyńczykami. Palestyńczycy wysyłają na stronę izraelską latawce i balony, do których przyczepione są płonące fragmenty materiału, co doprowadza do wybuchów pożarów w gospodarstwach rolnych i lasach na południu Izraela.

W czasie protestów zginęło co najmniej 136 Palestyńczyków.

Władzę w Stefie Gazy sprawuje Hamas. Izrael, który uznaje Hamas za organizacje terrorystyczną, powołując się na względy bezpieczeństwa od lat stosuje blokadę Strefy Gazy ograniczając do minimum przepływ towarów i usług między Izraelem a Gazą.

Al-Emadi zasugerował, że gdyby Izrael pozwolił na pracę na swoim terytorium mieszkańcom Strefy Gazy, napięcie na granicy znacznie by się zmniejszyło.

- Można zacząć od, np., 5 tysięcy mieszkańców Gazy, którzy uzyskaliby prawo do pracy w Izraelu. To byłoby dobre. To zatrzymałoby protesty, pożary, latawce i balony - powiedział Al-Emadi.