[b]Rz: Prokuratura umorzyła śledztwo, w którym wcześniej postawiła panu zarzuty.[/b]

[b]Zbigniew Ziobro:[/b] Prokuratura w Płocku uchroniła się w ten sposób przed jeszcze większą kompromitacją. Jestem przekonany, że każdy uczciwy sąd, widząc akt oskarżenia w tej sprawie, w ogóle by się nią nie zajmował, bo od początku do końca jest oczywiste, że takie oskarżenie nie ma żadnych podstaw.

[b]Czy decyzja w sprawie prokuratora Wojciecha Miłoszewskiego, który panu towarzyszył u Jarosława Kaczyńskiego, miała wpływ na postanowienie prokuratury?[/b]

Tłumaczenie prokuratury, że czekano na rozstrzygnięcie w sprawie prokuratora Miłoszewskiego, jest pozbawione logiki. Moją sprawę można było prowadzić całkowicie niezależnie. Choć oczywiście odmowa uchylenia immunitetu prokuratorowi Miłoszewskiemu ostatecznie musiała przekonać prokuraturę, że w sądzie czeka ją niechybna kompromitacja.

[b]Czym się kierowała prokuratura? [/b]

Z całą pewnością ta sprawa miała podtekst polityczny.

Po raz pierwszy postawiono zarzuty ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu. Była to ewidentnie próba zemsty na politycznym oponencie.

Dowodem jest chociażby sposób procedowania nad odebraniem mi immunitetu. Minister Zbigniew Ćwiąkalski w trybie ekspresowym skierował wniosek w tej sprawie. Ekspresowe tempo przyjęła też komisja sejmowa, która nie pozwoliła mi nawet przedstawić swojego stanowiska. Dla mnie motyw polityczny jest tu oczywisty.