Reklama
Rozwiń
Reklama

Muti, prowadź Afrykę

Aktualizacja: 02.07.2010 00:11 Publikacja: 01.07.2010 17:48

Muti, prowadź Afrykę

Foto: EPA

[i]Korespondencja z Johannesburga[/i]

Nasz szaman nazywa się Mpho. Nie było łatwo go znaleźć, choć w Soweto są ich setki i mocno ze sobą rywalizują. Mpho mówi, że wszyscy dokoła wiedzą, jak jest skuteczny, dlatego ciągle ma dużo pracy. Jest tym, kim jest, dzięki swojej babci, która przekazała mu wiedzę. Później pracował nad sobą sam, twierdzi, że przez sześć lat dzień w dzień siedział w wodzie. Woda daje szamanom mądrość. Gdy z czymś nie radzą sobie w domu, idą nad rzekę.

W RPA na szamanów mówi się sangoma. Łączą w sobie umiejętności uzdrowiciela i psychologa, leczą ludzi z bólu głowy i próbują zwalczać nowotwory, produkują talizmany – muti, które później pomagają także w spełnieniu marzeń i zdobyciu bogactwa. Ich nazwiska nie pojawiają się na listach oficjeli zgłoszonych do mistrzostw świata, ale powszechnie wiadomo, że swojego sangomę miała każda afrykańska reprezentacja. Nikt nie chwali się też głośno, że zanim oficjalnie stadion Soccer City otworzyła FIFA, poświecili go szamani. Trzystu najlepszych z całego Johannesburga złożyło na nim ofiarę z krowy, żeby mistrzostwa przebiegły bez żadnych zakłóceń.

Do Mpho zaprowadziła nas siostra Sisandy – pracowniczki linii lotniczych, która obiecała pomóc w znalezieniu sangomy, który zna się na futbolu. Siostra Sisandy nazywa się K., tylko K. bo dalej i tak nie zrozumiemy. Każe przyjechać po siebie do bogatszej części Soweto – Diepkloof.

Mpho siedzi w pokoju dwa na trzy metry, bez okien. Ma na sobie koszulkę reprezentacji Hiszpanii, dżinsy, przykryty jest chustą. Na szafce obok leży nowy model telefonu Nokia, który w trakcie wizyty dwa razy poinformuje o przyjściu esemesa. O tym, że Mpho jest sangomą, świadczą bransoletki, które denerwują księży, gdy Mpho idzie w niedzielę do kościoła. Szamani najczęściej są chrześcijanami, uznają się raczej za znachorów niż czarodziejów.

Reklama
Reklama

Słowo muti wzięło się od zuluskiego „drzewa”. Szamani to głównie Zulusi, Xkosa, Swazi i Ndebele, zawodnicy mający korzenie gdzie indziej, nigdy im nie zaufają. Muti przynosi szczęście – mogą to być sproszkowane kości, zioła do picia, może to być bransoletka. Muti są dobre, nie mogą rzucać klątwy na przeciwnika i przynosić mu pecha. Mpho ma przewieszony na szyi wielki kieł. Zapewnia, że gdyby poszedł na stadion, wskazałby nim na boisko i zstąpiłaby na nie siła jego babci. Popularnym muti w RPA jest też kosmyk blond włosów.

Mpho twierdzi, że nie ma wśród klientów żadnych piłkarzy, ale gdyby przyszedł do niego gwiazdor futbolu i poprosił o pomoc, mógłby to zrobić. Twierdzi, że zna zawodników, którzy potrafią się zastosować do zaleceń szamanów i zmuszają się przed meczem do wymiotów. – To wcale nie osłabia organizmu, ale wydala szkodliwe rzeczy, które za długo leżą w żołądku – przekonuje.

Reprezentacja RPA nie wyszła z grupy, z zespołów afrykańskich tylko Ghana gra dalej. Jej sangoma wciąż jest potrzebny.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama