Reklama

Bohdan Tomaszewski o dziennikarstwie sportowym

Rozmowa: Bohdan Tomaszewski, słynny dziennikarz i komentator sportowy

Aktualizacja: 05.08.2011 14:48 Publikacja: 05.08.2011 01:54

Bohdan Tomaszewski o dziennikarstwie sportowym

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak

Lada dzień kończy pan 90 lat, dziś uroczystości jubileuszowe. Czy opisywanie piękna sportu z pana perspektywy, a więc z perspektywy przedwojennej, ma dziś jakiś sens?

Bohdan Tomaszewski:

Dostrzegam, że tym pytaniem jestem kierowany w pewien banał czy patos, ale ulegnę. Tak, dla mnie historia jest decydująca i wpływa na przyszłość. I dlatego powtarzam tę myśl młodym ludziom, dla których ważne są tylko bieżące korzyści materialne. Sport też jest ciągłym naśladowaniem przeszłości, w niej znajdujemy prawdziwą wielkość i postacie niedościgłe dla współczesnych. Adam Małysz był niezwykłym skoczkiem, z całym szacunkiem, ale nie dogoni Janusza Kusocińskiego, Haliny Konopackiej czy Ignacego Tłoczyńskiego.

Reklama
Reklama

Stał się pan łącznikiem sportu z kulturą, często kulturą wysoką, pisał i mówił pan, nawiązując do Herberta, Słonimskiego, Dygata czy Holoubka. Rower był zaczarowany, mecze romantyczne. Czemu dziś tak trudno o ten związek?

Sen o szkockiej orkiestrze - wywiad z Bohdanem Tomaszewskim na 80. urodziny dziennikarza

Miałem dużo szczęścia, że byłem tak blisko wielkich polskiej literatury i sceny, że wiele się od nich nauczyłem, nie tylko posługiwania się polszczyzną, ale także pełnego, szerokiego spojrzenia na świat. Sądzę, że obecnie tego brakuje. Wina leży zarówno po stronie ludzi sportu, jak i kultury.

Wciąż pan uważa, że sport jest demokratyczny i sprawiedliwy?

To może kolejny z paradoksów, ale wydaje mi się, że przed wojną i nawet w czasach PRL tej demokracji było więcej. Weźmy tenis. Książę Czetwertyński, córka kortowego Jadzia Jędrzejowska, Tłoczyński – chłopak z Poznania, Czesław Spychała, z którego na Agrykoli zrobili dżentelmena i nauczyli angielskiego tak, że potem kierował turniejem wimbledońskim – to były postacie tej samej opowieści.

Reklama
Reklama

Jak pan ze swymi przedwojennymi korzeniami i wojenną młodością znajduje się we współczesności?

Wiem, że nie można uciec od zmian i wymagań czasu, ale czuję się coraz bardziej obco. Doskwierają mi przemiany obyczajowości i coraz bardziej odległe od moich zasady porozumiewania się w ojczystym języku, zwłaszcza w telewizji.

A jak ocenia pan dziennikarstwo sportowe w 2011 roku?

Wciąż widzę, że jest to cudowny zawód dla kogoś, kto rozumie i szanuje sport. Jak każdy z odchodzącego pokolenia wiem, że nie byłoby rozumne, gdybym krytykował następców, choć potrafię, jak każdy, być przykry. Wychowanie i gust jednak mnie hamują. Mogę natomiast powiedzieć z przekonaniem do kolejnej generacji: koledzy, stać nas na więcej! Tyle wystarczy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama