W piątek pana drużynę czeka wreszcie poważny test. Po trzech latach pracy jest pan spokojny o wynik?
Mam tylko żal, że dopiero teraz wielu dziennikarzy zrozumiało, co znaczy ta drużyna. W przeszłości było tak, że codziennie spotykała nas tylko krytyka. Inni nazywali nas drużyną XXI wieku, która świetnie gra w piłkę, a u nas tylko marudzono. Cieszy mnie to,że powstał zespół z przyszłością, jestem przekonany, że dostarczy nam jeszcze wielu wzruszeń.
Mecz z Grecją musicie wygrać czy remis też was ucieszy?
Interesuje nas zwycięstwo, ale wcześniejsze mecze otwarcia różnie się kończyły. Jeżeli zremisujemy, to przecież nie odpadamy, a naszym celem nie jest Grecja, ale wyjście z grupy. Jeżeli w 60., 70. minucie wynik nie będzie rozstrzygnięty, nie rzucimy wszystkiego do przodu, nie otworzymy drogi do naszej bramki, bo nie możemy przegrać.
Zagracie z drużyną, która miała najlepszą obronę w eliminacjach.
Nie tylko obrona, ale cała drużyna gra świetnie w destrukcji. Bardzo trudno jej strzelić gola. Grecy pokazali na mistrzostwach w Portugalii, że taki styl gry może dać nawet złote medale. Dla nas to będzie twardy orzech do zgryzienia.
Czujecie już atmosferę wielkiego święta?
Jest coraz lepiej. Kiedy jeździliśmy autokarem na treningi, pozdrawiali nas ludzie stojący na ulicy, machali flagami. Życzę sobie, żeby taka atmosfera została do końca turnieju. Wtedy, jako Polacy, będziemy mogli być dumni nie tylko z tego, że zbudowaliśmy piękne stadiony, ale że byliśmy świetnymi gospodarzami - z kulturalnymi kibicami.