Premier długo trzymał w niepewności prokuratora generalnego. Dlaczego?

Stanisław Piotrowicz:

Chodziło o to, żeby trzymać Andrzeja Seremeta w niepewności, postawić go w roli petenta, który wsłuchuje się w to, co mówi premier, i wybiega naprzeciw jego oczekiwaniom. Wszystko po to, żeby w pełni podporządkować sobie prokuratora Seremeta.

Teraz premier okazał akt łaski i przyjął sprawozdanie. Ale pogroził palcem.


Prokurator Seremet się wystraszył?

Chyba zrozumiał, jak bardzo zależy od premiera, dlatego prokurator generalny ku dezaprobacie środowiska prokuratorskiego przyjmuje coraz to nowe winy na siebie i prokuraturę. Zresztą trzymanie w niepewności się nie skończyło. Za kilka miesięcy będzie nowe sprawozdanie (za 2012 r.) i będzie w nim mowa także o aferze Amber Gold.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Niezależność prokuratury to mit?

Zobaczyliśmy, jak wygląda apolityczność prokuratury i jak słaba jest pozycja jej zwierzchnika. Cała jego przyszłość jest dzisiaj w rękach premiera. Wciąż trwają prace nad ustawą o prokuraturze, może ona wprowadzać nowy tryb powoływania prokuratora generalnego.

— Rozmawiała Grażyna Zawadka