Na należącym do Gazpromu kanale NTV wyemitowano wczoraj talk show „Lista Norkina". Wzięła w nim udział dziennikarka opozycyjnej telewizji TV Dożdż Ksenia Sobczak. Kobieta powiedziała, że na Ukrainie walczą rosysjkie wojska. Za te słowa została zaatakowana przez dwie kobiety, który zostały przedstawione jako mieszkanki Donbasu. Stwierdziły one, że ukraińskie wojska są wspierane przez Polaków i Amerykanów.
Temat polskich najmników poruszła również dziś państwowa agencja informacyjna RIA. Z ich relacji wynika, że zastępca naczelnika sztabu armii Donieckiej Republiki Ludowej Eduard Basurin poinformował o przechwyceniu rózmów w czterech językach: polskim, francuskim, angielskim „i jakimś flamandzkim". Żołnierze Donieckiej Republiki Ludowej są przekonani, że w walkach biorą udziała zagraniczni najemnicy. Basurin poinformował, że pokażą rzeczy osobiste najemników, jak tylko do nich dotrą.
Korespondent rosyjskiego programu państwowego Aleksandr Buzaladze uczestniczył na początku lutego w szturmie separatystów na miasteczko Uglegorsk w okolicy Debalcewa. W swojej relacji powiedział: Komendant kompanii Specnzu ps. Ajfon przygotowuje finalną operację ataku na centrum Uglegorska. Tam właśnie znajdują się bloki mieszkalne, w których okopali się bojownicy Prawego Sektora i polscy najemnicy.
Nie wiadomo, na jakiej podstawie dziennikarz stwierdził, że w mieszkaniach znajdują się polscy najmnicy. W czasie relacji znajdował się kilkaset metrów od budynków. Po dotarciu do mieszkań, separatyści nie odkryli żadnych rzeczy należących do obrońców.
O zagranicznych ochotnikach walczących na Ukrainie dowiedzieli się również 2 lutego widzowie kanału REN-TV. Dziennikarze stacji odwiedzieli biuro firmy należącej do Bartłomieja Sienkiewicza. Z relacji dziennikarzy wynika, że firma zajmowała się werbowaniem ochotników. Jednym z argumentów miał być fakt, że siedziba firmy znajduje się w pobliżu ukraińskiej ambasady.