Nie jest tak, jak twierdził Paweł Kukiz w jednym z ostatnich numerów tygodnika „Do Rzeczy", że rozrodczość kobiet uzależniona jest od kształtu ordynacji wyborczej (kandydat na prezydenta istnieniem w Wielkiej Brytanii jednomandatowych okręgów wyborczych tłumaczył to, że Polki chętniej rodzą właśnie na Wyspach, a nie w kraju), jednak to, w jaki sposób wybieramy swoich reprezentantów, znacząco wpływa na ustrój państwa i jego funkcjonowanie. Ordynacja może pomagać w sprawnej działalności poszczególnych instytucji i całego systemu politycznego, ale może także w tym przeszkadzać. W Polsce mamy do czynienia z tą drugą sytuacją.